Ostatnie dni mogły zachwiać wiarą uczestników rynku w kontynuację długoterminowego trendu wzrostowego. Przyczynił się do tego zwłaszcza czwartkowy spadek poniżej istotnego wsparcia na poziomie 1740 pkt. Aktywność strony potażowej może być związana w pewnej mierze z występowaniem cyklu 11-miesięcznego. Zasada jego działania polega na tym, że co 11 miesięcy ustanawiany jest na naszej giełdzie istotny dołek. Ponieważ w latach poprzednich przypadał on w październiku (2000 r.), wrześniu (2001 r.), sierpniu (2002 r.) i lipcu (2003 r.), to teraz kolej na czerwiec.
Z tego punktu widzenia najbardziej prawdopodobne jest pojawienie na naszym rynku w ciągu najbliższych tygodni trendu horyzontalnego, będącego akumulacją przed następną falą silnych zwyżek. W każdym razie z tych cyklicznych prawidłowości wynika, że znów czeka nas gorące lato na warszawskiej giełdzie, burzące nieco tezę o naturalnym w tej części roku zaniku aktywności uczestników rynku.
Opublikowany w ostatnim czasie raport NBP o stanie koniunktury w II kwartale 2004 r. sugeruje, że stoimy w tej chwili na progu ożywienia inwestycji. W naturalny sposób powinno to skłaniać zarządzających funduszami do zwiększenia swego zaangażowania w akcjach spółek technologicznych i budowlanych. Warto zauważyć, że wydatki na sektor IT są średnio w krajach UE aż 7-krotnie wyższe niż w Polsce. Dysproporcja w produkcji budowlano-montażowej per capita jest również znacząca.
Dokonując prognozy kształtowania się koniunktury na rynkach światowych warto zwrócić uwagę na generalnie bardzo korzystne dane o stanie gospodarki amerykańskiej. Jest bardzo prawdopodobne, że jak miało to miejsce w przeszłości, najlepszy dla wzrostu gospodarczego będzie rok wyborów. Z uwagi na olbrzymią chłonność amerykańskiego rynku wewnętrznego powinno to ożywić wreszcie dzięki dynamizacji eksportu tkwiące w stagnacji kraje strefy euro. Nadal więc jest co dyskontować.
Zwróć uwagę: