- Tendencję do podniesienia stóp procentowych obserwujemy prawie wszędzie. Kwestią jest tylko takie przeprowadzenie tej operacji, by nie zahamować wzrostu gospodarczego. Zwłaszcza że wyjątkowo wysokie ceny ropy naftowej zmieniają prognozy inflacyjne - powiedział agencji Bloomberga Lorenzo Codogno z londyńskiego oddziału Bank of America.
Rentowność amerykańskich obligacji skoczyła już w piątek, gdy cena ropy sięgnęła w Nowym Jorku poziomu 40 USD za baryłkę, najwyższego od 14 lat, a przyrost miejsc pracy w USA w marcu i kwietniu okazał się największy od 4 lat. Od połowy marca rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła w USA o ponad 1 pkt proc., do 4,75%. Rentowność niemieckich 10-latek wynosi obecnie 4,28%, w porównaniu z 3,84% 25 marca.
- Oznaki przyspieszenia gospodarczego w USA zwiększają prawdopodobieństwo, że Fed podniesie stopy prędzej niż później. Wpłynie to na rynki finansowe w całej Ameryce Łacińskiej - powiedział w Bazylei prezes banku centralnego Meksyku Guillermo Ortiz. Wyższe koszty oprocentowania zmniejszą zyski spółek i niekorzystnie wpłyną na finanse konsumentów, zwłaszcza w USA i Wielkiej Brytanii, którzy są rekordowo zadłużeni.
Na taką perspektywę giełdy akcji zareagowały już wczoraj. Japoński indeks Topix stracił aż 5,7%, najwięcej od 12 września 2001 r., niemiecki DAX przed południem zniżkował o 3%. Prezes japońskiego banku centralnego Toshihiko Fukui wyraził jednak przekonanie, że tamtejszy rynek jest wystarczająco elastyczny, by przezwyciężyć ten szok, a bank nie przewiduje żadnych zmian oprocentowania i będzie kontynuował obecną łagodną politykę monetarną. W Japonii stopy są zerowe.
Prezesi 11 banków centralnych potwierdzili w Bazylei trwałość światowego wzrostu gospodarczego. Wyrazili jednak obawę, że wysokie ceny ropy naftowej i innych surowców mogą nasilić tendencje inflacyjne. W tej sytuacji podniesienie stóp procentowych w USA i Europie wydaje się niemal pewne.