Ostatnie tygodnie na GPW przyniosły zmianę nastrojów. Nie wystąpiła więc charakterystyczna dla ostatnich faz rynku byka, relatywna przewaga największych spółek (WIG20) nad resztą parkietu. Być może inwestorzy, liczący na znaczące umocnienie giełdowych blue-chipów, będą musieli poczekać do jesieni, kiedy to wypada cykliczny dołek. Do tego czasu rynek będzie poruszał się w szerokim zakresie 1450-1800 pkt, dzięki czemu inwestorzy krótkoterminowi będą mieli okazję do zarobku.
Przestrzegałbym w tym miejscu przed inwestowaniem w małe i średnie spółki. Ich wycena tylko w niektórych przypadkach poparta jest dobrą sytuacją fundamentalną. Już teraz jednak ceny odzwierciedlają korzystne prognozy wyników za cały bieżący rok. Jeśli chodzi o większość spółek, które uczestniczyły w hossie średniaków, to wyceny nie są poparte poprawą wyników nawet na poziomie operacyjnym. W tym przypadku można mieć wątpliwości, co do perspektyw tych firm w dalszej części roku. Sądzę, że w wielu przypadkach można oczekiwać korekty notowań nawet o 30-50%. Jeśli bowiem jedyną siłą napędową były oczekiwania, co do znakomitych wyników w kolejnych miesiącach, to w kontekście znikomych zysków części małych przedsiębiorstw w I kwartale, kiedy to gospodarka kwitła, trudno spodziewać się poprawy wyników finansowych firm w dalszej części roku. Okres wakacyjny oraz zakończony "przedakcesyjny szał zakupów" przełoży się bowiem na słabsze wskaźniki makro w II i III kwartale.
Oceniając sytuację rynku akcji w krótkim horyzoncie wydaje się jednak, że ceny są już bardzo atrakcyjne w przypadku największych firm, takich jak: Prokom, TP, PKN czy nawet KGHM.
Zwróć uwagę na:
Jelfa - Walka Ivaxu i Recordati wywindowała cenę Polfy powyżej wyceny Jelfy. Słabsze wyniki Jelfy w I kw. mogą pogłębić korektę do 60 zł, w dłuższym okresie czekają ją wzrosty.