Poranne notowania na rynku kontraktów terminowych sugerowały, że istnieje szansa na chwilowe zatrzymanie spadków. Zapał do zakupów skończył się jednak tuż po otwarciu. Po poniedziałkowej silnej zniżce podaż nie była już w stanie doprowadzić do dużej przeceny, jednak bez większych problemów notowania "emki" zaliczyły nowe minimum trendu spadkowego. Końcówka sesji należała już tylko do niedźwiedzi. Pokazuje to dość dobitnie ogromną słabość rynku i nie zapowiada nic dobrego dla posiadaczy długich pozycji.

Obraz techniczny rynku zdecydowanie się pogorszył. Jeszcze w ubiegłym tygodniu można mieć było nadzieję, iż poziom 1720 pkt powstrzyma zniżkę i rynek ma szanse utrzymać się w trendzie bocznym. Poniedziałkowa sesja rozwiała jednak wszelkie wątpliwości, co zapowiada, że trend spadkowy będzie dalej kontynuowany.

Najbliższy opór tworzy luka bessy z 10 maja, ale tak naprawdę dopiero pokonanie spadkowej linii trendu, łączącej szczyty z kwietnia i maja, da szansę na większe odreagowanie. Wsparcie znajduje się dopiero na poziomie 1600 pkt. Przy tak silnym wybiciu i aż nadto widocznej zmianie trendu, nie ma jednak większego sensu zastanawiać się, które wsparcie wreszcie się obroni i rynek nareszcie odbije. W dłuższej perspektywie czasu istnieje zagrożenie spadkiem nawet w okolice 1400 pkt.

Wskaźniki techniczne potwierdzają trend spadkowy wyższego rzędu. MACD pierwszy raz w tym roku przebił poziom równowagi, a dywergencje widoczne na nim od kilku tygodni sugerują, iż szybko ponad ten poziom nie powróci. Szybkie oscylatory znalazły się już w strefie wyprzedania jednak w obecnej sytuacji łapanie dołka wydaje się ogromnie ryzykowane. Gracze na rynku terminowym wreszcie powody do zadowolenia, gdyż silny trend oraz rosnąca zmienność dają najlepsze okazje do zarobku.