Ustawa na wiele miesięcy ugrzęzła w Senacie z powodu lobbingu różnych grup interesów. We wtorek wieczorem w końcu udało się, stosunkiem głosów 92 do 5, przyjąć jej ostateczną wersję. Teraz trafi do Kongresu, który może jeszcze w tym roku zdoła wprowadzić nowe przepisy w życie. Jeśli tak się stanie - i WTO uzna, że ustawa spełnia jej wymogi - nałożone przez UE sankcje celne staną się bezpodstawne. Za zgodą WTO Bruksela zaczęła je wprowadzać w marcu, gdy Amerykanie nie wyrobili się ze zniesieniem ulg dla eksporterów, szacowanych na 5 mld USD rocznie. Docelowo cła na amerykańskie towary sprowadzane na obszar UE mogą wzrosnąć do 4 mld USD, ale na ten rok przewidziano sankcje w wysokości 300 mln USD.
Feralne ulgi eksportowe dla amerykańskich eksporterów zostaną zniesione, ale za wysoką cenę. Łączną wartość nowych ulg podatkowych zapisanych w ustawie szacuje się bowiem na 170 mld USD w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Przywileje dla biznesów przyznawane będą według nowych kryteriów. Obniżone zostaną podatki od zysków korporacyjnych za towary wyprodukowane w USA. Ma to zachęcić rodzime firmy do reinwestowania zysków na terytorium Stanów Zjednoczonych.
Ustawa przewiduje też jednorazową ulgę podatkową od korporacyjnych zysków osiągniętych za granicą. Skorzystają na niej wielkie międzynarodowe korporacje. Intensywny lobbing w tej sprawie prowadziły m.in. takie spółki farmaceutyczne jak Eli Lilly oraz Schering-Plough czy technologiczne kolosy - Hewlett-Packard oraz Cisco Systems. Specjalne ulgi uzyskały spółki z sektora energetycznego.
Przyjęcie ustawy przez amerykański Senat spotkało się z zadowoleniem w Brukseli. Komisarz ds. handlu Pascal Lamy w oświadczeniu napisał, że jest sprawą oczywistą, iż "w momencie, gdy zgodna z wytycznymi WTO ustawa zacznie obowiązywać, UE natychmiast uchyli sankcje".