Zarządy koncernów ustaliły, że Hyundai odkupi za 51 mln USD 50% udziałów w utworzonej wspólnie z Niemcami koreańskiej spółce joint venture, zajmującej się produkcją silników do ciężarówek. Zakończą się również rozmowy w sprawie podobnego przedsięwzięcia, które miało zająć się wytwarzaniem aut wykorzystywanych w biznesie.
- Od momentu decyzji o podjęciu współpracy w czerwcu 2000 r., ze strony DaimlerChryslera nie mieliśmy żadnego wsparcia - powiedział wiceprezes Hyundaia Kim Dong Jin. - Nie otrzymaliśmy technologii na nowe samochody. Współpraca nie przynosiła żadnych korzyści, dlatego zdecydowaliśmy, że taki alians nie jest nam potrzebny - dodał. Na konferencji prasowej przedstawiciele niemiecko-amerykańskiego koncernu się nie pojawili.
Tego, że DaimlerChrysler - piąty producent aut na świecie - będzie chciał sprzedać pakiet ok. 10,5% udziałów w Hyundaiu, można było się domyślić już przed tygodniem, gdy spółka zamieniła je na GDR-y (kwity depozytowe, pozwalające na obrót akcjami poza krajem ich emisji). Pakiet ten wyceniany jest obecnie na 880-990 mln USD, czyli około dwa razy więcej niż cztery lata temu, w momencie zakupu. Zdaniem zarządu Hyundaia, papiery trafią w ręce inwestorów finansowych z zagranicy.
Mimo wycofania się z powiązań kapitałowych, koncerny zachowają pewne elementy współpracy. Obstają przy planach wspólnej produkcji silników do małych i średnich aut. Ponadto Hyundai będzie wytwarzał dla DaimlerChryslera samochody osobowe na rynek meksykański. Spółki chcą też połączyć siły przy zakupie komponentów, licząc na obniżkę kosztów z tym związaną. "DaimlerChrysler i Hyundai Motor postanowiły oprzeć współpracę w przyszłości na realizacji konkretnych projektów" - napisano we wspólnym oświadczeniu.
Decyzja o wyjściu z Hyundaia najwidoczniej oznacza, że DaimlerChrysler chce zakończyć przygodę z koncernami z Azji. Przed trzema tygodniami wycofał się z pomocy finansowej dla przeżywającego kłopoty japońskiego Mitsubishi, czwartego producenta na macierzystym rynku, w którym ma 37% udziałów.