Reklama

Podwyżka stóp na horyzoncie

Publikacja: 15.05.2004 09:59

Przez kolejny tydzień inwestorzy na całym świecie przez wszystkie przypadki odmieniali termin "stopy procentowe". Napływające informacje utwierdziły ich w przekonaniu, że podniesienie kosztów pieniądza nastąpi w Stanach Zjednoczonych najpewniej już w czerwcu.

Bez wątpienia nie będzie to jedyna podwyżka w tym roku. Kontrakty terminowe na amerykańską stopę procentową dyskontują wzrost podstawowej stopy procentowej do powyżej 2% w grudniu z obecnych 1%. Zgodnie z oczekiwaniami inwestorów, sekwencja byłaby mniej więcej taka. Pierwsza podwyżka w czerwcu o 25 pkt bazowych, następna w sierpniu w tej samej wysokości i ostatnia w grudniu o 50 pkt bazowych. Tempo zaostrzania polityki monetarnej, o ile rynek kontraktów na stopę się nie myli, będzie duże.

Taki scenariusz nie jest dobry ani dla rynku obligacji, ani dla powiązanych z nim akcji. Można sobie wyobrazić, że po pierwszej podwyżce napięcie związane z niepewnością, jak wyższe rynkowe stopy procentowe wpłyną na gospodarkę, na chwilę ustąpi. Jednak inwestorzy nie będą mieli wiele czasu na złapanie oddechu, gdyż na horyzoncie pojawi się już kolejna podwyżka.

Prawdopodobne intensywne tempo zaostrzania polityki monetarnej będzie związane z przeciąganiem przez Fed okresu stymulowania gospodarki USA bardzo tanim pieniądzem. Kiedy pod koniec lat 90. zaczynał się poprzedni cykl podwyżek stóp, wskaźniki inflacji zarówno na poziomie cen konsumentów, jak i producentów były na podobnym poziomie, jak teraz. Jednak poziom podstawowej stopy procentowej był znacznie wyższy i wynosił 4,75%. To najlepiej pokazuje, w jak zdecydowany sposób puls amerykańskiej gospodarki był wzmacniany niskim kosztem pieniądza. Jednocześnie daje wyobrażenie o skali wyzwań, przed jakimi stoi gospodarka w obliczu zmiany polityki banku centralnego.

Trwająca w ostatnich miesiącach hossa na rynku surowców podniosła presję inflacyjną w amerykańskiej gospodarce. Ze względu na sztywne powiązanie z dolarem chińskiego juana, również w tym kraju jest ona silna. W mniejszym stopniu na skok inflacji narażone są te kraje, których waluty podlegały w 2003 r. aprecjacji wobec dolara - w przeliczeniu na lokalny pieniądz wzrost cen towarów był mniejszy. W takiej sytuacji amerykańskie firmy mają dwa wyjścia. Albo przenosić podwyżkę kosztów produkcji na klientów, napędzać wzrost inflacji, a w rezultacie po podwyżce stóp borykać się z wyższymi kosztami finansowymi. Albo też ponosić ją samemu i przyczyniać się do ograniczenia marży i w efekcie zysków. W sumie i tak źle, i tak niedobrze. To tłumaczy, dlaczego rynki akcji tak bardzo obawiają się wyższych stóp procentowych.

Reklama
Reklama

Inflacja bazowa, stopy procentowe i rentowność 10-letnich obligacji w Stanach Zjednoczonych

Ostatnie dwa miesiące przyniosły znaczący wzrost rocznego wskaźnika inflacji bazowej w USA. Zwiększył się on z 1,2% w lutym do 1,8% w kwietniu w przypadku cen konsumentów i z 1% do 1,5% dla cen producentów. Te ostatnie jeszcze w połowie 2003 r. obniżały się. Wyraźny skok inflacji bazowej rodzi zagrożenie, że Fed będzie zmuszony do zdecydowanego działania. To oznaczałoby nie tylko rychłą pierwszą decyzję podnoszącą cenę kredytu, ale też i następne w nieodległej przyszłości. Scenariusz szybkiej serii podwyżek jest tym, który najbardziej spędza sen z powiek inwestorów giełdowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama