MF oferowało wczoraj obligacje 5-letnie o wartości 1,7 mld zł. Popyt był minimalnie mniejszy od wartości oferty (z reguły jest kilkakrotnie wyższy), a resort przyjął wszystkie oferty.
- Przed aukcją ceny na rynku wzrosły. Część inwestorów uznała, że są one zbyt wysokie i nie wzięła udziału w przetargu. Założyła, że później obligacje będzie można kupić na rynku taniej - relacjonuje Maciej Słomka, szef dealerów obligacji w banku Pekao. - Okazało się, że było to słuszne podejście. Optymizm inwestorów był przesadzony - dodaje.
Rano rentowność obligacji pięcioletnich wynosiła 7,4%. Średnia dochodowość na przetargu ukształtowała się na poziomie 7,47%. Publikacja wyników aukcji spowodowała, że rentowność jeszcze bardziej poszła w górę. Na rynku osiągnęła poziom 7,5%.
W ubiegłym tygodniu polskie obligacje mocno straciły na wartości. Miało to związek z obawami, że Marek Belka nie uzyska poparcia posłów. Na początku tego tygodnia nastroje na rynku się poprawiły. Wzrosły bowiem szanse na to, że M. Belka zdobędzie akceptację parlamentu w drugim głosowaniu.
W środę obligacje sprzedawało też czeskie ministerstwo finansów. Zainteresowanie tymi papierami było jednak dużo większe niż polskimi. Sprzedaż wyniosła 4 mld koron, a popyt przekroczył 6 mld.