Ostatnie dwie sesje zostały zdominowane przez informacje związane z planami ministra skarbu. Przecena bankowych walorów w poniedziałek była pochodną zapewnień o determinacji w sprawie prywatyzacji w tym roku banku PKO BP. Wczoraj minister poczynił jeszcze większe spustoszenie w szeregach byków, gdy zapowiedział kontynuację polityki swoich poprzedników rozdawnictwa akcji pozostających w rękach Skarbu Państwa. Reakcja rynku na te wiadomości obnażyła jego słabość i powiedziała wiele o jakości zwyżki z poprzednich sesji. Wystarczył jeden mocniejszy spadek, by indeksy znalazły się na poziomie sprzed tygodnia. Niewiele zostało z mozołem wypracowanego wzrostu. To nie jest dobry prognostyk na kolejne dni.
Posiadacze akcji znajdują się wciąż w trudnym położeniu. Wywołana teraz kwestia prywatyzacji PKO BP może pozostawać w centrum uwagi jeszcze przez dłuższy czas. Wprowadzenie akcji na giełdę będzie odciągać kapitał od obecnie notowanych firm, których wyceny pozostają bardzo wysokie. Opóźnienie sprzedaży walorów tego banku stwarzać będzie kłopoty z utrzymaniem długu publicznego w ryzach 55% PKB. W zgodnej opinii specjalistów w zasadzie przesądzi o przekroczeniu tego progu.
Z każdym dniem narastać też będzie niepewność związana z terminem wyborów parlamentarnych. Wydaje się, że inwestorzy uwzględniają w cenach pozytywny wariant uzyskania przez rząd M. Belki wotum zaufania w trzecim podejściu. Jednak w związku ze zbliżeniem Federacyjnego Klubu Parlamentarnego z Samoobroną, co zapewne dla członków tego pierwszego zaowocuje wysokimi miejscami na listach wyborczych tej drugiej, wybory w tym roku nie są takie niemożliwe. Zdania w kwestii terminu wyborów są zdeterminowane przez wzrost gospodarczy. Jedni chcą doczekać aż przełoży się on na warunki życia społeczeństwa, drudzy nie chcą do tego dopuścić. Liczą, że szybkie wybory pozwolą także im "ogrzać się" w cieple rosnącej gospodarki. Wygląda na to, że rząd Belki może uzyskać parlamentarne poparcie jedynie za cenę "kiełbasy wyborczej". To nie będzie mogło zostać dobrze przyjęte przez rynki, bez względu na to, jak pozytywne oceny zbiera i zbierać będzie skład rządu.