O ile po wtorkowych notowaniach bardziej prawdopodobny był atak na wsparcie w strefie 1612-1629 pkt, o tyle po wczorajszej sesji realne jest podjęcie kolejnej próby zasłonięcia okna bessy z początku tego miesiąca. To, jak kontrakty zachowały się na wczorajszej sesji, przemawia za pozostaniem przynajmniej jeszcze jakiś czas w trendzie bocznym. Od dołu rynek wspiera średnia krocząca z 200 sesji, od góry zwyżkę ogranicza luka bessy w obszarze 1698-1716 pkt.
Wyznaczony w ten sposób przedział nie jest zbyt obszerny. To powoduje, że zajmowanie teraz pozycji może przynieść więcej strat niż korzyści. Od kilku dni notowania rozgrywają się bardzo szybko - po wysokim otwarciu brak jest chętnych do dalszego kupna, po większym spadku podaż staje się bardziej bierna.
Nowe elementy do obrazu rynku ma szanse wprowadzić dzisiejsza sesja. Na wykresie kontraktów można wstępnie narysować dwie równoległe linie, łączące ekstrema z ostatnich dwóch tygodni. Górna z tych prostych znajduje się mniej więcej w tym samym punkcie co otwarcie z 21 maja - 1687 pkt. Jeśli bykom nie uda się zamknąć notowań powyżej tego poziomu i na parkiet powróci spadek, będzie można wysnuć hipotezę o tworzącej się formacji flagi. Jej dolna granica zbiega się ze średnią kroczącą z 200 sesji.
W związku z tym można przyjąć, że zakończenie notowań ponad 1687 pkt otworzy drogę do ataku na 1716 pkt. Dopóki nie nastąpi wyjście ponad 1687 pkt realny będzie spadek poniżej średniej. Byłby to wstęp do kolejnej fali zniżkowej o podobnej sile jak ta, trwająca od połowy kwietnia. W konsekwencji futures znalazłyby się w rejonie 1400 pkt. Natomiast zamknięcie ponad 1716 pkt da podstawy do bardziej optymistycznych prognoz. Będzie jednak najgorszym rozwiązaniem z punktu widzenia możliwości ukształtowania się jednoznacznego trendu na rynku.