Dobre praktyki w spółkach publicznych określają między innymi sposób odbywania walnych zgromadzeń, działania rad nadzorczych i zarządów spółek oraz kontaktowania się firm z instytucjami zewnętrznymi.
Trzeba zresztą sobie od razu powiedzieć, że nie sposób skodyfikować w sposób sztywny wszystkich tego rodzaju przepisów. Stąd, w obecnym kształcie zasad ładu korporacyjnego, jest wiele zapisów o charakterze nie sztywnym, ale intencjonalnym.
Przestrzeganie zasad ładu korporacyjnego rodzi określone obowiązki dwojakiego rodzaju: "twarde" i "miękkie". Obowiązki "twarde" są kategorycznie i jednoznacznie sformułowane. Na przykład: "spółka powinna dokonywać zmiany biegłego rewidenta przynajmniej raz na pięć lat". Jednak nie sposób skatalogować wszystkich tego rodzaju zachowań. W ten sposób powstały "miękkie" zapisy.
Czy rzeczywiście przestrzegane są obowiązki "miękko" sformułowane - bardzo trudno jest jednoznacznie stwierdzić. Jeżeli na przykład mamy zapis: "członek rady nadzorczej powinien przede wszystkim mieć na względzie interes spółki", to jak go interpretować jednoznacznie? Wynika z tego, że potrzebne jest lepsze doprecyzowanie zapisów ładu korporacyjnego. Pytanie tylko, czy takie doprecyzowanie powinno odbywać się poprzez częste modyfikowanie formalnych zasad ładu korporacyjnego, czy raczej poprzez praktykę rynkową - wypracowanie określonego prawa zwyczajowego. Być może potrzebne jest jedno i drugie, tyle że wymaga to czasu.
Przyjęcie zasad ładu korporacyjnego nie jest dla spółek giełdowych obowiązkowe. Jednak przyjęcie i przestrzeganie tych zasad jest przepustką do "lepszego towarzystwa". Ma to też wyraz formalny. Zgodnie z regulaminem GPW, aby zostać dopuszczonym do ekskluzywnego grona "segmentu plus" w ramach rynku podstawowego, trzeba m.in. zadeklarować przestrzeganie i później przestrzegać zasady ładu korporacyjnego. Jednak jeżeli ktoś nie chce przestrzegać tych zasad, też będzie notowany, tylko nie uzyska wyróżnika "segment plus".