Reklama

KE wybiera dyrektorów

Komisja Europejska rozpoczęła nabór na dyrektorskie stanowiska - tzw. stanowiska A1. Największe szanse mają osoby o dużym doświadczeniu w administracji państwowej. Zwłaszcza że najistotniejsza może się okazać rządowa protekcja.

Publikacja: 28.05.2004 09:53

Obywatele nowych krajów członkowskich mają prawo do objęcia ośmiu stanowisk dyrektorów generalnych w dyrekcjach KE (m.in. spraw zagranicznych, handlu, energetyki) oraz od dziesięciu stanowisk dyrektorów departamentów. Największe szanse w rywalizacji mają urzędnicy wyższych szczebli administracji państwowych. Zgodnie z planami Komisji, każdy nowy kraj dostanie przynajmniej jedno stanowisko. Nasi kandydaci mogą liczyć więc na maksymalnie dwa fotele.

Co się więc stanie, jeśli większa liczba Polaków zakwalifikuje się do ostatniego etapu konkursu? Zdaniem Jarosława Pietrasa, sekretarza stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, wtedy włączy się w procedurę rząd. - Będzie trzeba zastanowić się, która dyrekcja z punktu widzenia interesu naszego kraju jest dla nas najważniejsza i gdzie chcielibyśmy mieć swojego człowieka - powiedział. Polski rząd będzie mógł rekomendować którąś z tych osób. Czyli kluczowe będzie zaplecze polityczne kandydata.

Według doniesień prasowych, wśród osób, które startują w konkursie znajdują się między innymi główny negocjator polskiego traktatu akcesyjnego Jan Truszczyński oraz Jan Krzysztof Frąckowiak, wiceminister nauki i informatyzacji, który był odpowiedzialny za przygotowania do członkostwa w UE. Jednak oficjalnych informacji o tym, kto ubiega się o stanowiska w Brukseli, nie ma. Także rząd nabrał wody w usta. - Nie mamy formalnej możliwości uzyskania wiedzy, kto kandyduje na stanowiska unijne - powiedział J. Pietras. - Aczkolwiek nie wykluczamy, że mogą to być osoby wysoko postawione, także z naszego urzędu - przyznał.

Jak powiedział szef UKiE, konkretne nazwiska poznamy, gdy Bruksela opublikuje tzw. krótką listę, czyli spis kandydatów, którzy przeszli do ostatniego etapu konkursu. - A powinna zostać ona podana do publicznej wiadomości w ciągu miesiąca, góra dwóch, gdyż do lipca większość tych stanowisk powinna zostać obsadzona - powiedziała Ewa Haczyk, rzecznik UKiE.

PiS: "Nie" dla negocjatorów

Reklama
Reklama

Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że dokładnie przyjrzy się zapisom w traktacie akcesyjnym, negocjowanym przez tych wysokich polskich urzędników, którzy teraz zamierzają podjąć pracę w instytucjach UE. Zdaniem PiS fakt, że byli negocjatorzy podejmują teraz pracę w organach Unii, jest "skandaliczny". - Nie może być tak, że ktoś, kto prowadzi negocjacje, za chwilę znajduje sobie pracę w organie, z którym negocjował - argumentował Michał Kamiński, kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama