Reklama

1700 punktów na razie nie do przejścia

Już trzy próby pokonania przez WIG20 1700 punktów zakończyły się niepowodzeniem. Dowód słabości popytu nie przesądza jednak o tym, że natychmiast wracamy do trendu spadkowego.

Publikacja: 29.05.2004 10:15

Czterotygodniowa wyprzedaż zakończyła się na poziomie 1600 punktów. Od czasu ukształtowania dołka 13 maja, byki już trzykrotnie próbowały doprowadzić do zakończenia sesji ponad poziomem 1700 punktów. To tutaj znajduje się granica luki bessy z 10 maja i dołek z 22 marca, który można traktować jako linię szyi formacji podwójnego szczytu.

Jakie są alternatywy

Liczba 1700 odmieniana jest przez wszystkie przypadki w wielu komentarzach. Tymczasem wybicie ponad tę wartość wcale nie musi gwarantować powrotu do trendu wzrostowego. Spójrzmy na wykres WIG20 na początku i jesienią 2003 roku. Odreagowanie po pierwszej fali spadków było głębokie, ale rynek nie wracał od razu do hossy.

Jest kilka powodów, poza historycznymi odniesieniami, dla których zapoczątkowany przed dwoma tygodniami wzrost może być kontynuowany. Po pierwsze, rynki zagraniczne. Na wykresie węgierskiego BUX udało się znieść w 62% kwietniowo-majową falę spadkową. Gdyby WIG20 miał pójść tym tropem, to powinien przekroczyć 1750 pkt. W górę ruszyła także czeska giełda (PX50 wybił się z podwójnego dna), być może teraz pora na Warszawę. Warto też zwrócić uwagę na niedokończony ruch S&P 500 do górnego ramienia kanału, a także próbę wybicia z konsolidacji w górę na wykresie niemieckiego DAX.

Rynek akcji może także otrzymać wsparcie od obligacji. Wprawdzie trend długoterminowy rentowności jest wzrostowy, ale w perspektywie krótkoterminowej sytuacja nie jest już tak oczywista. Po nieudanej próbie wybicia wykresu rentowności papierów 5-letnich powyżej 7,8%, powstała szansa na zbudowanie formacji podwójnego szczytu z linią szyi na 7,4%. Wybicie w dół z formacji będzie miało przede wszystkim wpływ psychologiczny - trudno bowiem przypuszczać, żeby w oparciu o krótkoterminowy trend spadkowy stóp procentowych analitycy zaczęli podnosić wyceny akcji. Wzrost cen obligacji może zachęcić do inwestowania w polskie aktywa i być może część napływających pieniędzy wyląduje na giełdzie akcji.

Reklama
Reklama

Na dalszy wzrost notowań pozwalają także czynniki czysto techniczne - na przykład, niedokończone ruchy powrotne do linii trendu wzrostowego na wykresach WIG20 i MIDWIG.

A może flaga

Zakończenie wzrostowej korekty już na poziomie 1700 punktów byłoby dla posiadaczy akcji bardzo niekorzystne. Na WIG20 mielibyśmy flagę, zapowiadającą dalszy dynamiczny spadek. Nachylenie trwającego od dwóch tygodni odreagowania w górę wykresu, a więc w kierunku przeciwnym do wcześniejszego trendu, potwierdza taką właśnie interpretację. Za tym scenariuszem przemawia też głowa z ramionami widoczna na wykresie indeksu WIG Banki czy kłopoty ze wzrostem notowań spółek surowcowych (szczególnie KGHM).

Następstwem wybicia z flagi byłby spadek indeksu największych spółek o 150 punktów. Odmierzając tę wartość od 1700 pkt, otrzymamy 1550 pkt jako zasięg docelowy tej fali spadkowej na GPW.

Granie pod ten scenariusz zawiera pewien margines bezpieczeństwa. Dolne ograniczenie flagi znajduje się już na 1660 pkt, tymczasem dołek z 13 maja przebiega na 1612 pkt. Nawet zatem jeśli wybicie w dół z formacji będzie "zmyłką" i WIG20 w okolicach 1600 pkt wykona gwałtowny zwrot, kilkadziesiąt punktów dzielących obydwa ważne wsparcia powinno zapewnić zakończenie transakcji bez większych strat.

Indeks Cenowy blisko szczytuSzeroki rynek utrzymuje przewagę nad największymi spółkami. W dalszym ciągu siła relatywna mierząca zachowanie indeksu cenowego (ICP) - wyliczanego przez Parkiet - względem WIG20, znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Od historycznego maksimum z 4 maja ICP dzieli już tylko niecałe 4%. Dużo do myślenia daje zachowanie wolumenu w ostatnim czasie. Aktywność inwestorów wzrosła, kiedy ICP spadał w pierwszej połowie miesiąca, po czym zmniejszyła się, kiedy indeks zaczął iść w górę. Pytanie, czy siła szerokiego rynku nie jest tylko pozorna, wydaje się jak najbardziej zasadne. Trzeba liczyć się z tym, że wierzchołka na poziomie 27,3 tys. punktów nie uda się sforsować. To szczególnie niekorzystnie odbiłoby się na notowaniach największych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama