W niedzielę wieczorem na stanowisko prezesa Fiata powołano Lucę Cordero di Montezemolo, długoletniego szefa Ferrari, który - w powszechnej opinii - odbudował potęgę tego koncernu znanego z produkcji sportowych samochodów. Nowy prezes Fiata już dwukrotnie w swojej karierze kierował przeżywającym trudności Ferrari. W ciągu 10 lat, od 1991 r., powiększył przychody spółki o 450%, a sprzedaż sportowych samochodów wzrosła o 235%.
Innym kandydatem na stanowisko prezesa Fiata był pełniący już funkcję dyrektora generalnego firmy Giuseppe Morchio. Gdy okazało się, że nie będzie prezesem, zrezygnował również z tego stanowiska. Decyzję umotywował zmieniającymi się układami w najwyższym kierownictwie spółki. Wiceprezesem Fiata został natomiast nominowany 28-letni wnuk brata Umberto Agnellego - Giovanniego - John Elkann.
- To rezygnacja Morchio, a nie nominowanie Montezemolo było głównym powodem przeceny akcji Fiata - powiedział wczoraj agencji Bloomberga Manlio Bonafede z mediolańskiego Banca Leonardo. Giuseppe Morchio został mianowany dyrektorem generalnym Fiata w lutym 2003 r. właśnie przez zmarłego Umberto Agnellego. Obaj byli twórcami planu ratowania firmy, która popadła w poważne tarapaty finansowe. Ich strategia zakładała pozbycie się nierentownych aktywów i skupienie się przede wszystkim na podstawowej działalności, czyli produkcji samochodów.
Dziś rada dyrektorów Fiata ma się zebrać, aby wybrać następcę Giuseppe Morchio. Eksperci oczekują, że spadek kursu akcji spółki zostanie zahamowany. Tym bardziej że nowy prezes zapowiada raczej kontynuację polityki swojego poprzednika. Podkreślił też, że jest mu "bardzo przykro z powodu rezygnacji dyrektora generalnego".
Przed nowym zarządem spółki pozostają duże wyzwania. Przede wszystkim doprowadzenie do tego, by zaczęła znów zarabiać. W I kwartale bieżącego roku największe włoskie przedsiębiorstwo miało wciąż stratę, w wysokości 194 mln euro. W latach 2001-2003 Fiat stracił łącznie ok. 6 mld euro. To m.in. efekt spadku udziału w europejskim rynku samochodowym.