Dwutygodniowa fala wzrostowa zbliżyła indeks Nasdaq Composite do 2 tys. punktów. Atak na tę barierę na razie nie powiódł się. Jej znaczenie wcale nie wynika z okrągłości poziomu 2 tys. punktów. Po prostu na tej wysokości znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Przekroczenie tej granicy nie znaczy wcale, że wracamy do długoterminowego trendu wzrostowego. Korekta styczniowo-marcowej fali wyprzedaży zabrała ponad 70% spadków. Dodatkowo do 2 tysięcy punktów zbliża się spadkowa linia trendu, przebiegająca po szczytach ze stycznia i kwietnia. Także S&P 500 zbliża się do istotnej bariery podażowej. Górne ramię kanału wzrostowego, w którym wykres indeksu znajduje się od trzech miesięcy, przebiega na wysokości 1135 punktów. Na początku wtorkowych notowań S&P 500 znajdował się 20 punktów niżej. Porażka popytu w starciu z tymi oporami zagrozi poprawie koniunktury trwającej od kilku tygodni na giełdach akcji.

Zachowanie niektórych rynków wschodzących daje podstawy do niepokoju. Atak brazylijskiej Bovespy na 20 tys. punktów nie powiódł się. Duże znaczenie będzie mieć dzisiejsza sesja - wysoka czarna świeca (na taką się zapowiada) znacznie zwiększy prawdopodobieństwo zakończenia trzytygodniowej korekty w trendzie spadkowym. Rosyjski RTS zanurkował wczoraj poniżej dołka z 11 maja, skąd rozpoczął zwyżkę. Wartość indeksu jest najniższa w tym roku. Od szczytu z 12 kwietnia (historyczne maksimum) wskaźnik stracił już 29%. Tak dużego spadku nie było na tym rynku od przełomu 2000 i 2001 roku.

Rozwinięte giełdy europejskie znajdują się w średnioterminowych trendach bocznych. Ostry spadek niemieckiego DAX spowodował przebicie dwutygodniowej linii trendu wzrostowego, co można interpretować jako sygnał sprzedaży. W najbliższych dniach testowane będzie dolne ograniczenie konsolidacji wyznaczane przez marcowy dołek na 3726 pkt. Posiadacze akcji znów mają powód do niepokoju, bo powodzenie ataku na wsparcie zmieni trend średnioterminowy na spadkowy.