Reklama

Trzebinia nie liczy na pomoc państwa

Z Grzegorzem Ślakiem, prezesem Rafinerii Trzebinia z grupy PKN Orlen, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 09.06.2004 09:26

Rafineria Trzebinia jeszcze dwa lata temu stała na krawędzi bankructwa. Gdy Pan został prezesem, miała zajęty majątek. Dlaczego firma znalazła się nad przepaścią i jak udało się wyprowadzić ją na prostą?

Urząd skarbowy nalegał na zapłatę zaległych podatków związanych z handlem przepracowanymi olejami. Chodziło o akcyzę i podatek VAT, których poprzedni zarząd nie zapłacił. Udało mi się przekonać urząd skarbowy, urząd celny, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i wszystkich świętych, że zamknięcie rafinerii nikomu nic nie da, że szansę na wydobycie spółki z poważnych tarapatów da tylko konsekwentnie realizowany program inwestycyjny.

A co z zaległościami?

Zapłaciliśmy Skarbowi Państwa ogromne kwoty. Sięgnęły one dziesiątek milionów za lata 1998-2001. Uregulowanie tej sprawy uważam za swój największy sukces. Tym bardziej że w Polsce brakuje przepisów, które pozwolą spółce przetrwać w warunkach przejściowych. To znaczy w czasie odwołań. Choć fiskus nie zawsze musi mieć rację, to jednak zrezygnowaliśmy z drogi odwoławczej, ale bez przyznawania się do winy. Na prowadzenie sporu aż w NSA, co mogłoby potrwać ok. dwóch lat, nie mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy. Dodatkowo oznaczałoby to wstrzymanie procesu inwestycyjnego w firmie i jej upadek.

Na czym polegał plan restrukturyzacyjny i inwestycyjny?

Reklama
Reklama

Po prostu przyjęliśmy strategię, która zakładała rozwój naszej spółki, tak aby mogła ona wydobyć się z bieżących problemów i funkcjonować bez ulgi transportowej.

Ile ona wynosi i z jakiego tytułu jest wypłacana spółkom?

Na 60 mln zł zysku netto, jaki osiągnęliśmy w zeszłym roku, ok. 48 mln zł pochodziło właśnie z ulgi transportowej. To dotacja od państwa dla pięciu rafinerii na południu Polski, które nie mają dostępu do rurociągu, a ropę przewożą transportem kolejowym lub samochodowym.

To gros wypracowanego przez spółkę zysku!

Tak. Ale my jesteśmy przygotowani do funkcjonowania bez tej ulgi. Uważam, że będzie ona obowiązywać do końca bieżącego roku. Moim zdaniem wszystkie pięć rafinerii powinno pracować bez "ulgi transportowej", jak również innych zwolnień podmiotowych, ponieważ uważam, że akt normatywny zewnętrzny nie może decydować o wyniku finansowym przedsiębiorstwa. Dlaczego kilka firm ma dostawać pomoc od państwa, a inne muszą radzić sobie same?

Ale rurociągów nie da się szybko zbudować, a poza tym w niektórych przypadkach może to być nieopłacalne. Zlikwidowanie ulg może oznaczać katastrofę dla niektórych rafinerii.

Reklama
Reklama

Tak, dlatego te pięć zakładów, łącznie z Trzebinią, powinno przeorientować się z przestarzałych firm przerabiających ropę naftową na nowoczesne spółki petrochemiczne. Jeżeli tego nie zrobią, to po prostu zbankrutują.

Czy problemy z przetrwaniem mogą mieć przede wszystkim rafinerie należące do Grupy Lotos?

Ja nie wiem, co robią inne rafinerie. Firma, którą ja zarządzam, na pewno nie zniknie. Po czterech miesiącach tego roku zysk netto Rafinerii Trzebinia wyniósł 22 mln zł.

Jaka jest prognoza zysku na koniec tego roku?

Przewiduję, że zarobimy na czysto ok. 65 mln zł. Natomiast to nie jest najważniejsze w naszej spółce.

A co jest najważniejsze?

Reklama
Reklama

Budowa nowoczesnych instalacji, których często nie ma w Europie Środkowej i Wschodniej, a czasami jedna czy dwie pracują na Zachodzie. Większa część moich planów sprzed dwóch lat już weszła w życie.

Czyli już oddajecie do użytku pierwsze inwestycje?

Tak. Pierwszą instalację, do produkcji świec, przekazujemy do użytku 15 lipca. Wartość tej inwestycji wyniesie około 1,2 mln euro.

A kolejne?

25 sierpnia nastąpi rozruch instalacji do produkcji biodiesla o wartości ok. 20 mln euro. Na przełomie roku do użytku zostanie oddana instalacja tzw. hydrorafinacji na licencji ExxonMobil, warta 12 mln euro. Skończyliśmy też krystalizator do odolejania gaczy parafinowych o wartości 2,5 mln euro. W czerwcu przedstawimy radzie nadzorczej projekt budowy instalacji do produkcji alkoholi tłuszczowych, na co potrzebowalibyśmy ok. 9 mln euro. Rada zaakceptowała już budowę rurociągu Boronów - Trzebinia, będącego przedłużeniem rurociągu biegnącego z Płocka.

Reklama
Reklama

Jaka jest wartość tego projektu?

Wstępnie szacujemy, że ten projekt będzie nas kosztować 124 mln złotych. Poza tym w Trzebini mamy terminal paliwowy, zdolny przeładowywać 1 mln ton paliw. Obecnie jest on wykorzystany zaledwie w 40 procentach. Poprzez budowę rurociągu zwiększymy wykorzystanie terminalu.

Kiedy zostaną zakończone wszystkie planowane inwestycje?

Chciałbym zamknąć wszystkie projekty do końca przyszłego roku. Po oddaniu nowoczesnych instalacji nie będą nam potrzebne żadne ulgi od państwa.

Planują Państwo budowę rurociągu. Ale czy nie warto byłoby poprowadzić go dalej do Czechowic, tak żeby ta spółka również mogła korzystać z tego rodzaju transportu paliw?

Reklama
Reklama

Jest to rozsądny pomysł, jednak uzależniony od tego, czy mamy konkurować z Rafinerią Czechowice, kontrolowaną przecież przez Grupę Lotos, czy z nią współpracować. Jeżeli rzeczywiście mielibyśmy współpracować, to należałoby kłaść rurę o większej średnicy, niż planujemy. Jeżelibym wiedział, że za dwa, trzy lata PKN Orlen połączy się z Grupą Lotos, to rzeczywiście wskazane jest, żeby powstawał rurociąg o średnicy 300 mm, który można by przedłużyć do Czechowic.

Jaką docelową wartość przychodów ma mieć Rafineria Trzebinia po zakończeniu planowanych inwestycji?

W 2005 roku wartość przychodów ma wynieść około 4 mld zł.

Czy ma Pan plany współpracy z Uniepetrolem, który jest w grupie kapitałowej Orlenu?

Istnieje możliwość bardzo dużej synergii związanej z czeską spółką. Np. w zakresie produkcji asfaltów, parafin oraz dystrybucji paliw. Możemy też współpracować w segmencie olejów poprzez naszą spółkę Orlen Oil.

Reklama
Reklama

Jak miałaby wyglądać ta współpraca?

Przez utworzenie wspólnych z Unipetrolem spółek produktowych. Obecna struktura żadnej z pięciu rafinerii z południa Polski nie jest dobra.

Dlaczego?

Ponieważ muszą zostać utworzone firmy wyspecjalizowane produktowo: właśnie olejowe, asfaltowe czy parafinowe. Nie jest dobrze, jeżeli jedna, mała rafineria po trochu prowadzi różne rodzaje działalności. Cały czas leży mi na sercu współpraca w zakresie parafin z Rafinerią Czechowice i Jasło. Ekonomicznie byłoby to bardzo uzasadnione. Niestety, nie jest politycznie.

Rafineria Trzebinia sponsoruje jedną z drużyn żużlowych - Unię Tarnów. Dlaczego akurat tę dyscyplinę i jaką kwotę przeznaczycie w tym roku na wsparcie Unii?

W tym roku na sponsoring Unii wydamy 1 mln zł. W żużel byliśmy zaangażowani już wcześniej, tylko teraz można o tym usłyszeć więcej z tego powodu, że Unia kupiła znanego zawodnika Tomasza Golloba, którego również sponsorujemy na światowym Grand Prix. Dlaczego żużel? Po pierwsze dlatego, że w naszym regionie, czyli Małopolsce, jest to bardzo znana dziedzina sportu, na mecze przychodzi po 15 tysięcy osób. Po drugie, firma powinna promować się przez sport motorowy. Zbadaliśmy popularność tego typu dyscyplin. Okazało się, że żużel wyprzedził w Polsce nawet sporty samochodowe.

Dziękuję za rozmowę.

Rafinerie z południa

Trzebinia jest jedną z pięciu rafinerii na południu Polski. Są jeszcze Rafineria Czechowice, Glimar i Jasło należące do Grupy Lotos, których sytuacja finansowa jest dosyć trudna. Na południu funkcjonuje również Rafineria Jedlicze, podobnie jak Trzebinia, należąca do Grupy PKN Orlen.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama