Brak inwestycji - obok wysokiego bezrobocia - to najważniejszy problem polskiej gospodarki. Ożywienie, które trwa już mniej więcej od roku, nie skłoniło na razie przedsiębiorców do zwiększenia mocy produkcyjnych.
Czy w I kwartale kryzys inwestycyjny został przełamany? - Można oczekiwać minimalnej poprawy, ale zasadniczej zmiany nie będzie - twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Szacujemy, że wydatki przedsiębiorstw na środki trwałe zwiększyły się o ok. 4% rok do roku - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Większymi optymistami są analitycy z BPH. Prognozują oni, że w I kwartale firmy wydały na zakup maszyn o 7% więcej niż przed rokiem. Wiceprezes GUS Halina Dmochowska powiedziała pod koniec maja, że inwestycje były w I kwartale "minimalnie" większe niż przed rokiem.
Miało być lepiej już w 2003 r.
Czy tym razem prognozy ekonomistów się potwierdzą? Być może przekonamy się o tym już dzisiaj. Dane za IV kwartał okazały się znacznie gorsze od przewidywań. Nakłady firm na środki trwałe zwiększyły się wtedy zaledwie o 0,1% rok do roku. To mniej niż w III kwartale (0,4%).
Analitycy tłumaczą swoją pomyłkę sprzecznymi informacjami o poziomie inwestycji, jakie płyną z gospodarki. Za ożywieniem przemawia przede wszystkim galopująca produkcja przemysłowa. W kwietniu zwiększyła się o 22% rok do roku. Był to kolejny miesiąc dwucyfrowego wzrostu. Aby produkować więcej, przedsiębiorstwa muszą zwiększać swoje moce wytwórcze.