Ustawę, pozwalającą na sprzedaż zarejestrowanych na lokalnym rynku funduszy hedgingowych inwestorom indywidualnym, parlament uchwalił pod koniec zeszłego roku. W lutym weszła w życie. Brak do niej jednak przepisów, które precyzowałaby m.in. zasady takiej sprzedaży. Z decyzją odczekano do wyborów, a nowy rząd, który zasiadł u steru w kwietniu, dopiero ma się zająć sprawą.
- Mam nadzieję, że nowy rząd pozwoli na sprzedaż klientom indywidualnym funduszy hedgingowych - mówi David Burns, cytowany przez Bloomberga szef hiszpańskiego oddziału londyńskiego Schroders. Wtórują mu przedstawiciele innych instytucji, zarządzających takimi funduszami - m.in. z Gartmore Investment Management i z francuskiego banku Credit Agricole. Koło liczącej 40 mln mieszkańców Hiszpanii firmy z tej branży na pewno nie mogą przejść obojętnie. Obecnie jest piątym co do wielkości rynkiem funduszy inwestycyjnych w Europie.
Przewiduje się, że sprzedaż funduszy hedgingowych - które są bardzo ryzykowną inwestycją w porównaniu np. z funduszami inwestycyjnymi - może zostać w Hiszpanii obwarowana wieloma ograniczeniami. Mówi się, że m.in. fundusze będą musiały codziennie raportować o wartości aktywów i ustalona zostanie minimalna kwota inwestycji (padła propozycja 75 tys. euro).
Tradycyjnie inwestycje w fundusze hedgingowe przeznaczone są dla bardzo zamożnych klientów, dysponujących co najmniej kwotą 1 mln dolarów. Według szacunków amerykańskiego Tremont Capitali Management, na całym świecie w takich funduszach łącznie ulokowano ponad 750 mld USD.
Niemcy już sprzedają