Wtorkowe notowania na światowych giełdach zdominowała wtorkowa wypowiedź Alana Greenspana. Podczas wystąpienie w Londynie prezes amerykańskiej Rezerwy Federalnej zasugerował, że bank centralny może podnosić stopy znacznie szybciej niż spodziewają się inwestorzy. Do tej pory Fed sygnalizował, że będzie stopniowo odchodzić od polityki niskiego oprocentowania. Jednak jeśli dotychczasowe założenia dotyczące kształtowania się sytuacji makroekonomicznej okażą się błędne wówczas Fed jest gotów szybciej podnosić stopy, aby utrzymać stabilność cenową - zapowiedział Greenspan. Wspomniał też o poprawie wyników finansowych amerykańskich spółek, rosnących płacach i cenach energii oraz innych produktów importowanych. Obecnie podstawowa stopa procentowa w Stanach Zjednoczonych wynosi 1% i jest najniższa od 1958 roku. Do tej pory rynek oczekiwał, iż pierwsza podwyżka oprocentowania nastąpi podczas najbliższego posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku 29-30 czerwca i będzie nieznaczna, o 25 punktów bazowych. Po wczorajszych słowach prezesa amerykańskiego banku centralnego prognozy te stoją pod coraz większym znakiem zapytania.

Wypowiedź szefa Fed, mimo, że chwalił wyniki spółek i ożywienie gospodarcze w USA, negatywnie odbiła się na notowaniach. Wraz z podwyżką stóp akcje tracą bowiem na atrakcyjności. Mimo to do godz. 22.00 naszego czasu główne indeksy amerykańskie wzrosły. Dow Jones Industrial Average o 0,40%, a Nasdaq Composite, mierzący koniunkturę w branży high-tech, o 0,14%. Ostrzeżenie Greenspana zahamowało też zwyżkę głównych indeksów europejskich. Londyński FT-SE 100 zyskał 0,29%, frankfurcki DAX wzrósł o 0,03%, podobnie jak paryski CAC-40.

Innym czynnikiem, który zniechęcał wczoraj do kupowania akcji, były kolejne zamachy w Iraku. W ich efekcie znów zdrożała ropa naftowa. Taki scenariusz cieszy tradycyjnie tylko spółki z branży naftowej. To właśnie one ciągnęły wczoraj w pierwszej połowie sesji europejskie indeksy w górę.