Wybory do PE w ocenie niektórych posłów będą testem poparcia politycznego przed wyborami krajowymi. Wprawdzie zdaniem ekspertów wynik ich będzie wypaczony w związku z niefortunnym terminem głosowania (niedziela kończąca długi weekend), jednak mogą w znacznym stopniu wpłynąć na poparcie dla rządu Belki. Jeden z posłów SdPl przyznał, że spektakularny sukces Samoobrony może "dać wielu posłom do myślenia". - Mogą jeszcze raz rozważyć, czy nie warto poprzeć rządu Belki, aby odsunąć widmo sierpniowych wyborów - powiedział. - Także nasza drastyczna porażka może zaważyć - przyznaje Bronisław Cieślak, rzecznik SLD. Głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Belki odbędzie się prawdopodobnie 16 czerwca, czyli wtedy, gdy powinniśmy już znać wyniki wyborów do PE. Jeśli gabinet ten nie uzyska poparcia, nowe wybory do parlamentu odbędą się w sierpniu. To powoduje, że ugrupowania polityczne skupiły się w swoich kampaniach wyborczych na problematyce krajowej. - Jest to dobra okazja, aby zacząć kampanię do polskiego parlamentu - przyznają posłowie.
Frekwencja w krajach Unii będzie niska
Do niedzieli obywatele 25 państw UE wybiorą 732 eurodeputowanych, w tym 54 w Polsce. Niemal wszędzie zainteresowanie pierwszymi ogólnoeuropejskimi wyborami od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej 10 nowych członków jest niewielkie. Prawie połowa z 332 mln uprawnionych obywateli Unii z góry zakłada, że nie pójdzie głosować. Według Instytutu Gallupa, pod koniec maja pewny udział w wyborach europejskich zadeklarowało od 23% Czechów do 69% Cypryjczyków.
Frekwencja w krajach Unii będzie niska
Do niedzieli obywatele 25 państw UE wybiorą 732 eurodeputowanych, w tym 54 w Polsce. Niemal wszędzie zainteresowanie pierwszymi ogólnoeuropejskimi wyborami od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej 10 nowych członków jest niewielkie. Prawie połowa z 332 mln uprawnionych obywateli Unii z góry zakłada, że nie pójdzie głosować. Według Instytutu Gallupa, pod koniec maja pewny udział w wyborach europejskich zadeklarowało od 23% Czechów do 69% Cypryjczyków.