Reklama

Trzymam kciuki za gospodarkę

Z Aleksandrem Kwaśniewskim, prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, rozmawia Lidia Zakrzewska

Publikacja: 12.06.2004 09:48

Jaki cel przyświecał Panu Prezydentowi, gdy powoływał do życia Nagrody Gospodarcze Prezydenta?

O pozycji gospodarki kraju decyduje siła przedsiębiorstw, gospodarstw rolnych i instytutów naukowo-badawczych. Nagroda ta powstała, aby uhonorować tych, którzy dzięki doskonałym wynikom ekonomicznym, pozycji na rynku, uznaniu konsumentów oraz temu, co mogą wnieść w rozwój polskiego przemysłu, rolnictwa i myśli naukowo-technicznej przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki, budowy jej siły.

Nagroda ta nie kończy, lecz zaczyna współpracę z laureatami, poprzez upowszechnianie wiedzy o ich sukcesach i metodach budowania silnej rynkowej pozycji. Wskazujemy innym drogę, jaką należy podążać, aby samemu dołączyć do grona liderów naszej gospodarki.

Czy cel został osiągnięty?

Zarówno z samej idei, jak i realizacji tego programu jestem bardzo zadowolony. Moja pozytywna ocena wynika również z faktu, że ustanawiając nagrodę bardzo realistycznie oceniałem możliwości tego programu, a zatem cele, które przed nim stawiałem, były możliwe do osiągnięcia. Trzeba sobie zdawać sprawę, że tego typu programy pełnią jedynie rolę wspomagającą. Nie zastąpią działań marketingowych, które muszą podjąć same przedsiębiorstwa, nie zastąpią kosztownych i trudnych programów promujących polską gospodarkę, polskie przedsiębiorstwa i polskie produkty. Byłoby zbyt proste, gdyby wyłącznie za pomocą nagród można było zapewnić sukces gospodarczy.

Reklama
Reklama

Ogromną satysfakcję czerpię również z możliwości osobistego spotkania i podziękowania tym wspaniałym ludziom, którzy tworzą te znakomite firmy, gospodarstwa rolne, osiągają sukcesy w nauce. Cieszę się z kontaktów z nimi i kibicuję ich dalszym działaniom, ich dalszym sukcesom.

Nagroda prezydenta zobowiązuje. Czy istnieje jakiekolwiek ,,ciało'', które monitoruje późniejsze poczynania nagrodzonych? Czy ,,opiekuje'' się wyróżnionymi, by fakt nagrodzenia, poza prestiżem i bez wątpienia promocją, przyniósł firmom inne, wymierne korzyści? Korzyści, które dla pozostałych byłyby zachętą nie do zlekceważenia?

Oczywiście, że monitorujemy działalność laureatów po otrzymaniu nagród. Zarówno ja, jak i sekretariat nagrody jesteśmy z nimi w częstym kontakcie. Cieszymy się z ich dalszych osiągnięć, martwią nas ich niepowodzenia czy trudności, które, niestety, również się zdarzają. Ku mej ogromnej radości w zdecydowanej większości przeważają sukcesy.

Kiedy słyszę pytanie o efekty otrzymania nagrody, wiem, że pytający często oczekują, że zacznę wymieniać wskaźniki wzrostu sprzedaży, eksportu, nowe miejsca pracy. Nigdy nie przeliczam nagrody na procent. Zawsze podkreślam, że wynikają one przede wszystkim z ciężkiej pracy, wiedzy, determinacji, umiejętności właściwego zarządzania i właściwej oceny potrzeb rynku przez menedżerów, kadrę inżynieryjno-

-techniczną, finansową, marketingową oraz wszystkich pracowników samych firm i gospodarstw rolnych. Nagroda ma ich w tej pracy wspierać, ma budować ich prestiż, wiarygodność, upowszechniać wiedzę o ich osiągnięciach, budować ich pozytywny obraz w oczach konsumentów i kontrahentów. Są to bardzo ważne elementy w działalności gospodarczej.

Sama nagroda nie zapewni firmom egzystencji, rozwoju. Dobre, spójne prawo jest tu podstawą. Sejm produkuje ustawy, Prezydent podpisuje, a one po wejściu w życie wymagają natychmiast nowelizacji (choćby ustawa o VAT). Dlaczego Pan Prezydent je podpisuje - przecież prawnicy prezydenccy wiedzą, że to są legislacyjne buble?

Reklama
Reklama

Podpisuję ustawę tylko wtedy, gdy jestem przekonany, iż tworzy ona dobre, potrzebne społeczeństwu i państwu prawo. Nie podpisuję ustaw, które z Sejmu trafiają na moje biurko bez dokładnej ich analizy. W ostatnich dniach skierowałem do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, która - moim zdaniem - naruszając konstytucyjną zasadę równości, uprzywilejowała część podmiotów gospodarczych, zajmujących się usługami medycznymi.

Przypomnę, że na przykład przed dwoma laty odesłałem do Trybunału ustawę o jednorazowym opodatkowaniu nieujawnionego dochodu, a przed rokiem zawetowałem ustawę o biopaliwach.

Bardzo często jednak mamy do czynienia z prawem, które z tej czy innej przyczyny musi zostać jak najszybciej uchwalone i wejść w życie, np. dlatego, że reguluje ważny obszar życia gospodarczego, w przypadku którego stan "prawnej pustki" byłby nie do zaakceptowania. Często więc lepiej, aby to prawo weszło w życie, nawet jeśli niektóre przepisy mogą wymagać szybkiej nowelizacji.

Większość ustaw to propozycje rządowe. Jako prezydent muszę i to brać pod uwagę, że rząd realizuje określoną, ustaloną przez siebie politykę, za którą ponosi pełną odpowiedzialność przed swoją parlamentarną koalicją i wyborcami.

Bank Światowy uważa, że polska gospodarka jest przeregulowana. Jakie jest zdanie Pana Prezydenta w tej kwestii?

Nie tylko polska gospodarka cierpi na przeregulowanie i nie tylko Bank Światowy ma świadomość tego stanu rzeczy. Popieram wszelkie inicjatywy, których celem jest poprawa klimatu do prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Teraz rząd zaproponował pakiet działań, zwany ustawą o swobodzie działalności gospodarczej, który ma szansę doprowadzić do wyraźnej poprawy w tym zakresie. Sądzę, że jest to słuszny kierunek, choć wiele jeszcze pozostaje do zrobienia. Poza tym uważam, że przeregulowanie nie jest wcale najgorszym ze zjawisk, które utrudniają rozwój polskiej przedsiębiorczości. Równie duże znaczenie ma np. korupcja oraz - odziedziczona częściowo z przeszłości - niewłaściwa relacja między urzędem i przedsiębiorcą. Zamiast współpracować, obydwie strony uważają siebie za wrogów.

Reklama
Reklama

Jaka powinna być, Pana zdaniem, rola państwa w wolnorynkowej gospodarce?

Oczywiście, w pierwszej kolejności obowiązywać musi zasada lekarzy: primum non nocere. Państwo przede wszystkim powinno nie przeszkadzać swoim obywatelom w rozwijaniu działalności gospodarczej. Oczywiście, musi również zrobić wszystko, by warunki do prowadzenia działalności były jak najlepsze. Zapewnia to i dobre, przejrzyste prawo, i sprawny urząd oraz sąd, i odpowiednio rozwinięta infrastruktura, i odpowiednio wykształceni pracownicy. We wszystkich tych dziedzinach nikt nie wyręczy państwa. Ważna jest również i inna funkcja: w wielu dziedzinach, zwłaszcza tam, gdzie z takich czy innych powodów rynek działa w sposób ułomny, na państwo spada funkcja regulatora, ustalającego zasady gry i wzmacniającego funkcjonowanie mechanizmów rynkowych. Funkcje prawodawcy, regulatora i dostarczyciela usług publicznych to chyba wystarczy, więc sądzę że państwo w jak największym stopniu trzeba zwolnić z bezpośrednich funkcji właścicielskich!

Nasza gazeta 3/4 informacji poświęca rynkowi kapitałowemu i szerzej - finansowemu. Giełda w rozwiniętych gospodarkach odgrywa istotną rolę. W polskiej jest zmarginalizowana. Mało na niej spółek, jeszcze mniej płynnych, procedura wejścia jest kosztowna i długotrwała. A nade wszystko ciąży na niej odium siedliska hazardu i nieczystej spekulacji. Skoro tak, czy jest nam ona w ogóle potrzebna?

Giełda jest oczywiście potrzebna, choć należy przyznać, że w różnych modelach gospodarki rynkowej jej rola jest różna: większa w krajach anglosaskich, znacznie mniejsza w kontynentalnej Europie. Poza bezpośrednią rolą miejsca pozyskiwania kapitału, giełda odgrywa również swoistą rolę "wizytówki" gospodarki rynkowej i jej czułego barometru. Często zdarza się, że opinie na temat sytuacji gospodarczej formułowane są przez pryzmat zmian na giełdzie. Warto więc, aby rozwijała się jak najlepiej, a inwestorzy byli zadowoleni i z przejrzystych zasad funkcjonowania, i z zysków.

Chciałbym jednak nie zgodzić się z tezą, że giełda polska jest "zmarginalizowana". Nasza giełda rozwijała się w ciągu ostatnich kilkunastu lat w dynamiczny sposób, startując przecież od zera. Stworzono sprawnie działający, dobrze regulowany rynek, a kapitalizacja znacznie wzrosła. To prawda, że w ciągu ostatnich kilku lat rozwój giełdy był wolniejszy, głównie ze względu na niekorzystną koniunkturę. Teraz jednak widzimy ogromne przyspieszenie.

Reklama
Reklama

Co powinniśmy zrobić, by lepiej wykorzystać giełdę, możliwości, które daje firmom, które da osobom indywidualnym?

Róbmy to, co do tej pory, tylko lepiej. Dbajmy o jak najlepsze regulacje giełdowe, w tym również o poprawę przejrzystości i wiarygodności raportowania swojej sytuacji przez spółki. Wspierajmy kodeksy dobrych praktyk. Oczywiście, zadbajmy też o jak największą aktywność ze strony funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, zarówno poprzez tworzenie warunków sprzyjających długotrwałym inwestycjom, jak i poprzez zachęty do jak największej podaży akcji na giełdzie.

Prywatyzacja giełdy się przedłuża. Czy zdaniem Pana Prezydenta są jeszcze szanse, by odgrywała wiodącą rolę w Europie Wschodniej?

Nie mam wątpliwości, że w Europie Środkowowschodniej nasza giełda może być instytucją wiodącą, a prywatyzacja może w tym pomóc. Liczę na to, że uda się ją jak najszybciej przeprowadzić. Jednocześnie jednak pragnę zauważyć, że problem jest głębszy. Co zrobić dalej? Czy to, że polska giełda będzie najlepsza w Europie Środkowowschodniej wystarczy? Czy na wielkim europejskim rynku kapitałowym będzie miejsce dla instytucji regionalnych, czy też wystąpi tendencja do tworzenia giełd ogólnoeuropejskich, czy to w drodze fuzji, czy ścisłej współpracy? To są pytania na przyszłość, a powodzenie polskiej giełdy będzie zależeć od właściwej odpowiedzi i strategii inicjatywy na zmieniającym się rynku.

Kanclerz Schroeder kilka dni temu powiedział, że nowe państwa członkowskie UE nie powinny obniżać podatków. Doświadczenia Słowacji, Estonii, Rosji mówią coś odwrotnego. Jakie jest zdanie Pana Prezydenta w tej kwestii? Czy UE powinna narzucać krajom swoją politykę?

Reklama
Reklama

Oczywiście, że w przypadku podatków bezpośrednich bogatsze kraje Unii nie mają żadnego prawa narzucać uboższym swoich rozwiązań, sztucznie broniąc w ten sposób swojej konkurencyjności. Kampania rozpoczęta przez kanclerza Schroedera w moim przekonaniu nie ma żadnych szans powodzenia. Jednocześnie przestrzegam przed naiwnymi oczekiwaniami. Sytuacja gospodarcza i fiskalna Słowacji, Estonii czy Rosji nie jest wcale tak jasna, jak sugeruje Pani pytanie. Rosja ma podatki proste, liniowe i bardzo niskie - ale jednocześnie państwo rosyjskie dostarcza swoim obywatelom znacznie mniej usług, niż oczekuje się w Polsce. Podatki na Słowacji są równie wysokie, jak w Polsce, tyle że pobierane w sposób liniowy, a nie progresywny. Na takie rozwiązanie musi zgodzić się społeczeństwo, bo to oznacza silną redystrybucję dochodów. Wreszcie kraje bałtyckie - owszem, mają podatek PIT liniowy, ale ze stawkami od 25% na Łotwie do 33% na Litwie. To wcale nie jest mało.

Polska od kilku miesięcy praktycznie nie ma rządu. Bieżące administrowanie nie zastąpi normalnego zarządzania państwem. Pan Prezydent desygnując premiera Belkę miał pełną świadomość przedłużania tej sytuacji. Dlaczego? Czy nie lepsze są szybkie wybory?

Próbuję przekonać parlamentarzystów do rozwiązania, które jest dla Polski bardziej korzystne niż szybkie wybory. Byłoby lepiej dla nas wszystkich, gdyby rząd profesora Marka Belki uzyskał możliwość działania na co najmniej kilka miesięcy, do początku przyszłego roku. Jest kilka spraw, które wymagają pilnych rozwiązań: opieka zdrowotna, budżet, wykorzystanie środków unijnych, uporządkowanie finansów publicznych - a wybory temu nie będą sprzyjać. Profesor Belka i jego ludzie są dobrymi fachowcami do załatwienia tych spraw, ponieważ nie kandydują w wyborach i będą po prostu zajmować się meritum. Ten rząd jest Polsce dziś

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama