Reklama

Sygnał dadzą rynki wschodzące

Na światowych parkietach inwestorzy są w dalszym ciągu targani sprzecznymi uczuciami. W centrum zainteresowania pozostaje kwestia podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Publikacja: 12.06.2004 10:26

Po pytaniach czy, a następnie, kiedy zacznie się proces zaostrzania polityki pieniężnej w USA, teraz uwaga rynku skupia się na wątpliwościach dotyczących tempa i skali wzrostu kosztów pieniądza. Najbardziej cierpią na tym emerging markets. Część z nich jest bliska zakończenia miesięcznej korekty wiosennej przeceny. Wciąż utrzymuje się słabość rynków wschodzących i kontrastującą z tym odporność na zniżkę dojrzałych parkietów.

Strach przed Chinami

Wskazanie przyczyn złych nastrojów na emerging markets nie nastręcza większych trudności - chodzi przede wszystkim o działania zmierzające do schłodzenia chińskiej gospodarki, które mogą przełożyć się na zmniejszenie eksportu do tego kraju, a także zbliżające się podwyżki stóp procentowych w USA, które podniosą koszty pieniądza na całym świecie. Wiele gospodarek państw zaliczanych do rynków wschodzących jest w dużym stopniu uzależnionych od eksportu, dużo bardzo zadłużonych. Pytanie, jakie wnioski na przyszłość płyną z faktu obniżającej się siły relatywnej emerging markets wobec rynków dojrzałych? Czy rynki wschodzące "pociągną" za sobą w dół dojrzałe parkiety, czy też po okresie słabości wróci na nie dobra koniunktura?

Średnia z 200 sesji dzieli rynki

Zauważmy, że w ostatnim czasie duże znaczenie odgrywa średnia krocząca z 200 sesji. To ona powstrzymała zniżkę na szerokim rynku amerykańskim i w oparciu o nią doszło do poprawy notowań w ostatnim czasie. Jednocześnie większość emerging markets od połowy maja znajduje się poniżej tej średniej, co poprawę koniunktury, trwającą od trzech tygodni, pozwala traktować jako ruch powrotny po przełamaniu ważnego wsparcia. Tutaj widzimy duże podobieństwo z sytuacją sprzed czterech lat. W czasie, gdy byki z determinacją broniły średniej na dojrzałych parkietach, na rynkach wschodzących bezskutecznie próbowały powrócić ponad nią. To każe 200-sesyjnej średniej przypisać teraz szczególne znaczenie. Jej przecięcie przez indeks opisujący notowania na największych giełdach świata stałoby się mocnym sygnałem sprzedaży, zapowiadając przejście rynków w średniookresowy trend spadkowy. Teraz rynki dojrzałe od wsparcia dzieli 2,7%. Biorąc pod uwagę zmienność notowań na sesjach w minionych tygodniach jest to dość bezpieczna odległość. Z punktu widzenia bezwzględnych zmian wartości indeksów nie jest to za wiele.

Reklama
Reklama

Kospi kończy korektę

Na najważniejszych emerging markets nie ma jeszcze wyraźnych oznak zakończenia odbicia. Najbliżej tego jest koreański Kospi. Piątkowa przecena sprowadziła go do najniższego poziomu od 18 maja. Do ubiegłomiesięcznego dołka zostało już zaledwie 3%. Jego przełamanie byłoby niekorzystnym sygnałem dla innych parkietów z regionu. Podobnie słabo prezentuje się giełda w Tajlandii. Udział eksportu w PKB tego kraju to ok. 60%. Z tego punktu widzenia jest dobrym barometrem postrzegania przez inwestorów globalnego popytu. Spadek notowań w Bangkoku może być wyrazem obaw o obniżenie się jego wartości. Tamtejszy SET dotarł pod koniec maja w pobliże 650 pkt, gdzie znajdują się przełamane na przełomie kwietnia i maja dołki z I kwartału tego roku, a także przebiega 200-sesyjna średnia krocząca. Od tego czasu stracił blisko 5%, redukując połowę wcześniejszego wzrostu.

Największym dłużnikiem spośród emerging markets jest Brazylia. Stąd notowania na tej giełdzie dobrze odbijają obawy inwestorów, związane z podwyżką stóp procentowych w USA. Bovespa znajduje się pomiędzy dwiema liniami trendu - jedną, wyprowadzoną z dołka z wiosny ub.r. oraz drugą, z minimum z jesieni 2002 r. Dotarcie na wtorkowej sesji w pobliże bariery związanej z minimami z I kwartału tego roku uaktywniło podaż. Indeks nie przeciął jednak jeszcze prostej, łączącej majowe dołki, więc za wcześnie jest mówić o zakończeniu odbicia. Bez wątpienia jednak warto zwracać w najbliższym czasie uwagę na to, co będzie się dziać na brazylijskim parkiecie. Spadek poniżej 19,5 tys. pkt, a następnie 18,8 tys. pkt otwierałoby drogę kolejnej fali wyprzedaży, co musiałoby przełożyć się na nastroje na innych giełdach regionu.

BUX na rozdrożu

Wyraźnie wytraciło impet odbicie na parkietach w Pradze i Budapeszcie. Zwróćmy uwagę, że o ile WIG20 odrobił ostatnio zaledwie 38,2% wcześniejszego spadku, PX 50%, to BUX dotarł aż do 61,8-proc. zniesienia. Utknął jednak na tej wysokości, a piątkowa zniżka sprowadziła go do dolnego ograniczenia wąskiej konsolidacji rozpoczętej trzy tygodnie temu. Zamknięcie poniżej 11 050 pkt będzie oznaczać jej zakończenie i ruch w kierunku ponadrocznej linii trendu rosnącego. Powstrzymała ona korektę w grudniu ub.r. oraz maju tego roku. Gdyby doszło do jej przełamania, dostalibyśmy czytelny sygnał, że i na tym parkiecie zmiana średniookresowej tendencji na zniżkową stała się faktem. Ponad linią o podobnym znaczeniu pozostaje również czeski PX.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama