Po pytaniach czy, a następnie, kiedy zacznie się proces zaostrzania polityki pieniężnej w USA, teraz uwaga rynku skupia się na wątpliwościach dotyczących tempa i skali wzrostu kosztów pieniądza. Najbardziej cierpią na tym emerging markets. Część z nich jest bliska zakończenia miesięcznej korekty wiosennej przeceny. Wciąż utrzymuje się słabość rynków wschodzących i kontrastującą z tym odporność na zniżkę dojrzałych parkietów.
Strach przed Chinami
Wskazanie przyczyn złych nastrojów na emerging markets nie nastręcza większych trudności - chodzi przede wszystkim o działania zmierzające do schłodzenia chińskiej gospodarki, które mogą przełożyć się na zmniejszenie eksportu do tego kraju, a także zbliżające się podwyżki stóp procentowych w USA, które podniosą koszty pieniądza na całym świecie. Wiele gospodarek państw zaliczanych do rynków wschodzących jest w dużym stopniu uzależnionych od eksportu, dużo bardzo zadłużonych. Pytanie, jakie wnioski na przyszłość płyną z faktu obniżającej się siły relatywnej emerging markets wobec rynków dojrzałych? Czy rynki wschodzące "pociągną" za sobą w dół dojrzałe parkiety, czy też po okresie słabości wróci na nie dobra koniunktura?
Średnia z 200 sesji dzieli rynki
Zauważmy, że w ostatnim czasie duże znaczenie odgrywa średnia krocząca z 200 sesji. To ona powstrzymała zniżkę na szerokim rynku amerykańskim i w oparciu o nią doszło do poprawy notowań w ostatnim czasie. Jednocześnie większość emerging markets od połowy maja znajduje się poniżej tej średniej, co poprawę koniunktury, trwającą od trzech tygodni, pozwala traktować jako ruch powrotny po przełamaniu ważnego wsparcia. Tutaj widzimy duże podobieństwo z sytuacją sprzed czterech lat. W czasie, gdy byki z determinacją broniły średniej na dojrzałych parkietach, na rynkach wschodzących bezskutecznie próbowały powrócić ponad nią. To każe 200-sesyjnej średniej przypisać teraz szczególne znaczenie. Jej przecięcie przez indeks opisujący notowania na największych giełdach świata stałoby się mocnym sygnałem sprzedaży, zapowiadając przejście rynków w średniookresowy trend spadkowy. Teraz rynki dojrzałe od wsparcia dzieli 2,7%. Biorąc pod uwagę zmienność notowań na sesjach w minionych tygodniach jest to dość bezpieczna odległość. Z punktu widzenia bezwzględnych zmian wartości indeksów nie jest to za wiele.