Pierwsza sesja w tym tygodniu zakończyła się wyprzedażą na giełdach europejskich. Francuski CAC-40 i niemiecki DAX straciły ponad 1,5%. W obydwu wypadkach oznacza to załamanie krótkoterminowych trendów wzrostowych, w których obydwa indeksy znajdowały się od połowy maja. Oznacza to, że być może już w najbliższym tygodniu możemy oczekiwać kolejnego testu wsparć, jakie wyznaczają marcowe dołki. Na wykresie CAC-40 minimum to znajduje się na 3518 pkt, na wykresie DAX ukształtowane zostało na 3726 pkt. Nerwy posiadaczy akcji znów będą napięte - wprawdzie zgodnie z zasadą zachowania trendu można oczekiwać obrony wsparcia, ale też każda tendencja kiedyś się kończy. Wybicie w dół z konsolidacji, zapoczątkowanych jeszcze w styczniu, będzie oznaczać zmianę trendu średnioterminowego na spadkowy. Przecena może w takim wypadku potrwać nawet kilka miesięcy. Na wykresie DAX trend boczny ma wysokość 425 pkt - jeśli wielkość też odmierzyć w dół od linii szyi (3726 pkt), to będzie można oczekiwać spadku do 3300 pkt. Obliczenia przeprowadzone w oparciu o skalę logarytmiczną pokazują, że zniżka potrwa przynajmniej do 3340 pkt.

Początek poniedziałkowych notowań pokazuje, że powrót do hossy na rynkach amerykańskich jest na razie mało prawdopodobny. Wyjście S&P 500 ponad 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej i przebicie zniżkującej linii trendu, okazało się krótkotrwałe. Wszystko wskazuje na to, że kanał spadkowy, który opisuje notowania od ponad czterech miesięcy, obronił się. Zatem najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada zniżkę w kierunku dolnego ograniczenia tej formacji, które w twej chwili znajduje się na 1080 pkt.

WIG20 pozostaje najsłabszym indeksem w regionie. Ale i sytuacja węgierskiego BUX pogorszyła się w ostatnich dniach. Wprawdzie wczoraj wskaźnik obronił się przed większym spadkiem, ale już w piątek wybił się w dół z trzytygodniowej konsolidacji. W tej sytuacji - podobnie jak na wykresie WIG20 - test majowego dołka jest bardzo prawdopodobny.