Reklama

Montpelier pozostanie akcjonariuszem Netii do 2008 roku

Z Nicholasem de Cournoyer, przewodniczącym rady nadzorczej Netii, założycielem i zarządzającym Montpelier Asset Management, jednym z największych akcjonariuszy telekomu, rozmawia Urszula Zielińska

Publikacja: 16.06.2004 09:30

Ponad rok temu, gdy został Pan przewodniczącym rady nadzorczej Netii, obiecał Pan dziennikarzom, że w ciągu 2-3 miesięcy akcjonariusze przedstawią strategię wobec operatora. Dlaczego zgodził się Pan na wywiad właśnie teraz?

Wdrożyliśmy strategię częściowo i można mówić o jej pierwszych efektach, takich jak poprawa marż i pierwsze przejęcia.

Akcje Netii to dla Montpelier, firmy zarządzającej funduszami inwestującymi głównie w papiery dłużne, raczej nietypowa inwestycja...

Struktura naszego portfela ostatnio się zmieniła. Coraz większy udział mają właśnie akcje. Stanowią ok. 25-30% jego wartości. Są wśród nich między innymi papiery 12 spółek telekomunikacyjnych, takich jak Millicom, Orascom, TeleWest czy NTL. Niektóre z nich funkcjonują na rynkach rozwijających się i zakończyły proces restrukturyzacji finansowej. Ich sytuacja jest podobna do tej, jaką mamy w Netii. Poradziły sobie z długiem i teraz opłacalność inwestycji jest znowu zależna od poziomu stopy zwrotu na kapitale.

W 2002 r. Montpelier brał udział w restrukturyzacji brytyjskiego Colt Telecom. Jak zakończył się ten projekt?

Reklama
Reklama

Spółka jest już w stanie samodzielnie obsługiwać swoje zadłużenie, a my nie posiadamy już obligacji, tylko akcje tej firmy.

Jaki jest horyzont inwestycyjny Montpeliera?

O konkretnych projektach nie chciałbym się wypowiadać. Ogólnie jesteśmy inwestorem średnioterminowym. W przypadku Netii jestem bardzo zadowolony zarówno z sytuacji bieżącej, jak i perspektyw.

Jakie perspektywy ma Netia?

Zostać największym alternatywnym operatorem telekomunikacyjnym w Polsce. Oferującym między innymi szerokopasmowy dostęp do internetu, usługi oparte o technologię ADSL.

Zapytam w takim razie konkretnie: jak długo fundusze Montpeliera zamierzają pozostać w Netii?

Reklama
Reklama

Zgodnie z naszą strategią do 2008 r. spółka dzięki procesowi konsolidacji i wzrostowi organicznemu stanie się stosunkowo duża i będzie odnosić sukcesy. To będzie dla Netii bardzo dobry, interesujący okres. Nie wyobrażam sobie, żebym w tym czasie mógł znaleźć ciekawszy projekt na rynku operatorów telekomunikacyjnych.

Do 2008 r. nie ma więc mowy o wychodzeniu z inwestycji?

Tak. Po 2008 r. - nie daję gwarancji.

Co z punktu widzenia inwestora jest najbardziej interesujące w Netii?

Udział w konsolidacji rynku. Na tym polu jest jeszcze dużo do zrobienia. Netia ma własną infrastrukturę, a zakończony proces restrukturyzacji finansowej sprawił, że spółka ma czysty bilans i nie posiada długów, co stawia ją w bardzo dobrej sytuacji. Obecnie będziemy się skupiać na wzroście przychodów. W przeciwieństwie do wielu europejskich operatorów nasza przewaga polega na tym, że mamy wielu klientów podłączonych bezpośrednio do naszej sieci.

Założył Pan Montpeliera w 1992 r. Ile do tej pory zainwestowały fundusze z grupy?

Reklama
Reklama

Zarządzamy teraz w sumie 600 mln USD. Dwa lata temu przestaliśmy przyjmować nowych inwestorów.

A kim są inwestorzy Montpeliera?

To zarówno zamożni inwestorzy indywidualni, jak i instytucje, które chcą być z nami przez długi czas.

Są wśród nich podmioty, które zainwestowały w fundusz w momencie jego powstania, czyli blisko 10 lat temu?

Oczywiście. To dotyczy wielu z nich, około połowy.

Reklama
Reklama

W 2000 r. Forbes pisał, że osoby, które weszły do Montpeliera w 1995 r., pomnożyły swój majątek pięciokrotnie. To prawda?

Teraz już siedmiokrotnie. Stopa wzrostu naszego największego funduszu, Consulta Emerging Markets Debt, który działa od około 9,5 roku, wynosi ponad 25% rocznie.

Co mówią inwestorzy Montpeliera o pomyśle wejścia w polski rynek?

To było doświadczenie, które przyniosło konkretne korzyści finansowe. Świadczy o tym wzrost kursu akcji Netii po wznowieniu notowań w lutym 2003 r. Sądzę więc, że inwestorzy są zadowoleni. Choć należy pamiętać, że Netia jest tylko niewielką częścią naszego portfela.Kiedy dokładnie Montpelier wszedł w posiadanie obligacji Netii?

W 2002 r. w obrocie wtórnym.

Reklama
Reklama

Czyli niemal przed zakończeniem procesu restrukturyzacji?

Jakieś 6-9 miesięcy wcześniej.

Zmieniając temat: dlaczego zdecydował się Pan zaproponować miejsce w radzie nadzorczej prezes CAIB Alicji Kornasiewicz czy Hubertowi Janiszewskiemu, wiceprzewodniczącemu rady nadzorczej Deutsche Bank Polska? Rynek spekulował, że miejsce w radzie dostanie zarządzający funduszami PZU Jakub Bentke.

Chcieliśmy, by skład rady nadzorczej odpowiadał składowi akcjonariatu i był bardziej... polski. PZU Życie też ma swojego reprezentanta - prezesa Kasprzyka. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się pozyskać osoby o tak dużym rynkowym doświadczeniu. Jednocześnie rada nabrała bardziej lokalnego charakteru. Netia działa przecież w Polsce.

Wcześniej Jacek Siwicki, szef Enterprise Investors, mówił, że EI chciałyby mieć przedstawiciela w radzie nadzorczej i wpływ na zarządzanie spółką.

Reklama
Reklama

Nie chciałbym komentować indywidualnych przypadków.

Czy miał Pan sygnały od innych polskich akcjonariuszy, że ktoś chciałby mieć swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej?

Nie.

Czy planuje Pan kolejne inwestycje w Europie Środkowowschodniej?

Nie znaleźliśmy tylu interesujących sytuacji w Europie Środkowowschodniej, ile byśmy chcieli. Spółki w tym regionie są zazwyczaj przewartościowane. Natomiast w rejonach takich jak Ameryka Łacińska, Bliski Wschód czy Azja dużo łatwiej o atrakcyjną wycenę.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama