Ponad rok temu, gdy został Pan przewodniczącym rady nadzorczej Netii, obiecał Pan dziennikarzom, że w ciągu 2-3 miesięcy akcjonariusze przedstawią strategię wobec operatora. Dlaczego zgodził się Pan na wywiad właśnie teraz?
Wdrożyliśmy strategię częściowo i można mówić o jej pierwszych efektach, takich jak poprawa marż i pierwsze przejęcia.
Akcje Netii to dla Montpelier, firmy zarządzającej funduszami inwestującymi głównie w papiery dłużne, raczej nietypowa inwestycja...
Struktura naszego portfela ostatnio się zmieniła. Coraz większy udział mają właśnie akcje. Stanowią ok. 25-30% jego wartości. Są wśród nich między innymi papiery 12 spółek telekomunikacyjnych, takich jak Millicom, Orascom, TeleWest czy NTL. Niektóre z nich funkcjonują na rynkach rozwijających się i zakończyły proces restrukturyzacji finansowej. Ich sytuacja jest podobna do tej, jaką mamy w Netii. Poradziły sobie z długiem i teraz opłacalność inwestycji jest znowu zależna od poziomu stopy zwrotu na kapitale.
W 2002 r. Montpelier brał udział w restrukturyzacji brytyjskiego Colt Telecom. Jak zakończył się ten projekt?