Wyniki budżetu w kwietniu były tak dobre, że deficyt państwa spadł. Takiego wyniku resort finansów nie notował od wielu miesięcy. Maj pod tym względem okazał się już znacznie gorszy - deficyt wzrósł do 15,3 mld zł, co stanowi 33,8% rocznego planu. O ile w kwietniu nadwyżka dochodów nad wydatkami sięgnęła 800 mln zł, o tyle w maju niedobór przekroczył 4 mld zł.
Zdaniem Elżbiety Suchockiej--Rogulskiej, wiceminister finansów odpowiedzialnej za budżet, za miesiąc deficyt również wzrośnie, jednak wciąż będzie na niskim poziomie.
- Deficyt po czerwcu nie przekroczy 40% planu - powiedziała. - Jest szansa, że na koniec roku będzie o co najmniej kilkaset milionów złotych mniejszy od zapisanego w ustawie budżetowej.
Według budżetu, tegoroczny deficyt ma wynieść prawie 43,3 mld zł.
Wzrost deficytu po części jest skutkiem mniejszych wpływów z podatków. VAT i akcyza przyniosły w maju ok. 8 mld zł, podczas gdy w kwietniu było to o 1,7 mld zł więcej. Ten zastój to głównie skutek mniejszych wpływów z VAT od towarów importowanych z Unii Europejskiej. Ze względu na przesunięcie terminów, od towarów sprowadzonych w maju budżet pobierze podatek dopiero pod koniec czerwca. Urzędnicy resortu finansów przyznają, że zastój w dochodach od importu był już widoczny w ubiegłym miesiącu.