Coraz większa inflacja i ewidentne już przyspieszenie gospodarcze na całym świecie upewniają inwestorów w przekonaniu, że stopy procentowe wzrosną w tym roku. Większość ekonomistów z największych domów maklerskich z Wall Street prognozuje, że Fed do końca roku co najmniej podwoi koszt kredytu z obecnego poziomu 1%, najniższego od 46 lat.

Wczoraj Narodowy Bank Szwajcarii podniósł podstawową stopę o jedną czwartą punktu proc. i wynosi teraz ok. 0,5%. Decyzję o podwyżce bank podjął po raz pierwszy od czterech lat, i to po zaledwie jednym kwartale wzrostu po pierwszej od 10 lat recesji, która dotknęła tamtejszą gospodarkę w 2003 r.

Bank Anglii podnosił stopy już cztery razy od listopada ub.r., by zapobiec wzrostowi inflacji. Z najnowszych raportów wynika jednak, że nie zniechęciło to konsumentów do brania kredytów i zwiększania wydatków. Sprzedaż detaliczna w maju wzrosła tam o 0,8%, po 0,3% w kwietniu. W porównaniu z majem ub.r. wzrost ten wyniósł aż 7,4%. W tej sytuacji ekonomiści przewidują, że brytyjski bank centralny znowu podniesie stopy w sierpniu.

Nawet w 12 krajach strefy euro, gdzie tempo wzrostu gospodarczego jest bez porównania wolniejsze niż w Japonii, Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, coraz więcej inwestorów spodziewa się podwyżki stóp jeszcze w tym roku. Zwłaszcza że w najnowszym comiesięcznym raporcie EBC podniósł prognozę inflacji na bieżący i przyszły rok, stwierdzając, że wysokie ceny ropy naftowej "mogą utrzymać inflację powyżej docelowego poziomu 2% dłużej niż tylko przez kilka miesięcy". Na razie stopa refinansowa Europejskiego Banku Centralnego wciąż jest dwa razy wyższa od podstawowej stopy Fedu.

Jedynie japoński bank centralny zapewnił, że nie podwyższy stóp z obecnego zerowego poziomu, dopóki nie będzie pewności, że tamtejszą gospodarkę przestała nękać deflacja. W tym samym raporcie BOJ przyznał jednak, że gospodarka "nabrała silnego rozpędu", deflacja zbliża się do końca.