Na rynku widać coraz większe zniechęcenie do akcji. Coraz bardziej niepokojące jest to, że aktywność inwestorów zwiększa się jedynie wtedy, gdy ceny zaczynają iść w dół. Tak samo, jak spadek kursów po złych wiadomościach, jest to cecha charakterystyczna trendów zniżkowych. O ile z perspektywy ostatnich tygodni można jeszcze przyjąć, że rynek znajduje się w trendzie bocznym, to z perspektywy ostatnich dwóch miesięcy tendencja malejąca zaczyna być coraz bardziej widoczna. WIG20 od poprzedniego dołka dzieli 30 pkt, czyli niecałe 2%. Narastające rozczarowanie posiadaczy akcji powinno owocować powiększającą się presją podażową. W pewnym stopniu może ją ograniczać wiara w nadejście letniej hossy. To jednak raczej odsunie w czasie przecenę, ale jej nie zapobiegnie.

Uwagę zwraca pogarszająca się atmosfera wokół spółek ze stajni Prokomu. Choć w przypadku samego Prokomu oraz Ster-Projektu nastąpiło ostatnio przyspieszenie wyprzedaży, to zauważmy, że obie te firmy, tak samo jak Softbank i Telmax, mają się nie najlepiej od dłuższego czasu. Z ich notowań płyną pewne sygnały dla całego rynku. Wzrost kursów wielu firm odbywał się nie w oparciu o realną poprawę fundamentów, a jedynie oczekiwania, że tak się stanie. To dotyczyło głównie sektora informatycznego, ale nie tylko. Niewykluczone więc, że jesteśmy właśnie świadkami weryfikowania rzeczywistości z wcześniejszymi wyobrażeniami. Inwestorzy dość nieoczekiwanie stanęli wobec perspektywy spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego i tym samym obniżenia się tempa przyrostu zysków. Jak duże rozmiary przybiorą te zjawiska, stanowi pewną niewiadomą. A jak wiadomo, rynki najbardziej nie lubią niepewności.

Problem z jednoznaczną oceną koniunktury gospodarczej w drugiej połowie roku mają też rynki zagraniczne. To owocuje przedłużającą się konsolidacją. Wielu analityków renomowanych banków inwestycyjnych spodziewa się letniej hossy i przebicia tegorocznych szczytów. To podtrzymuje notowania w ostatnich tygodniach, ale raczej nie zapowiada trwałego ruchu w górę.