GUS zrewidował dane o wzroście produkcji przemysłowej w kwietniu. Wyniósł on (licząc rok do roku) 21,8%. Przy takim wyniku dane majowe wypadają blado. Jednak analitycy uspokajają - to na pewno nie jest koniec wzrostu gospodarczego.
- Spodziewaliśmy się mniejszego tempa wzrostu - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Dynamika z poprzednich miesięcy była nie do utrzymania, bo napędzały ją obawy przed skutkami wejścia do Unii Europejskiej. Firmy eksportowały na zapas, bojąc się np. kłopotów ze zdobyciem EuroNIP-u.
Jej zdaniem, w czerwcu dynamika produkcji jeszcze spadnie, bo w maju firmy mogły sprzedawać partie towarów, które były uzupełnieniem dostaw kwietniowych.
Mimo że dynamika była niższa, jednak wygląda całkiem dobrze.
- Poza spadkiem tempa wzrostu, związanym z akcesją, na gorsze wyniki maja złożyła się mniejsza liczba dni roboczych - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - W maju było ich o 2 dni mniej niż w kwietniu. Gdy się jednak odsieje czynniki sezonowe, wzrost produkcji w ubiegłym miesiącu wyniósł 15%, przy średniej z poprzednich miesięcy, wynoszącej 18%.