Jeszcze na godzinę przed końcem piątkowej sesji wydawało się, iż dzień zakończy się wyraźną zwyżką indeksu dużych spółek. Niestety, kontra podaży sprawiła, że WIG20 oddał większość wzrostu i ostatecznie skończył na poziomie 1645 pkt. Na wykresie powstała świeczka z długim górnym cieniem. Z uwagi na jej miejsce położenia trudno o jednoznaczną interpretację obrazu technicznego rynku. Świeczka ta, którą w optymistycznym wariancie możemy interpretować jako odwrócony młot, znajduje się bowiem na poziomie wsparcia tworzonego przez lokalny dołek z 25 maja br. W takiej sytuacji, układ ten można traktować jako sygnał kupna. Sygnał, którego konsekwencją będzie atak na opór zlokalizowany na wysokości 1704 pkt.
Z drugiej jednak strony, słabość jaką w ostatnim czasie zaprezentował polski rynek, sugeruje zupełnie inny kierunek ruchu. Przemawia za tym również analiza techniczna. Nieudany atak na opór tworzony przez lukę bessy oraz 38-proc. zniesienie Fibonacciego spadków z przełomu kwietnia i maja, a także utrzymujące się sygnały sprzedaży na wskaźnikach, każą oczekiwać ponownego testu 1600 pkt. Dopiero tam byki dostaną szansę przejęcia kontroli nad rynkiem.
Na wykresie tygodniowym mamy poprzedzoną luką bessy doji. Świeczka ta symbolizuje utrzymującą się na rynku niepewność i chyba w możliwie najlepszy sposób oddaje to, czego przez ten tydzień byliśmy świadkami na warszawskim parkiecie. Trudno zgadywać, co wywoływało wśród inwestorów taki stan. Na pewno nie sytuacja polityczna. Przeczy temu bowiem zachowanie złotego. Stąd też jedyne, co nasuwa się na myśl, to obawy przed wzrostem stóp procentowych (zarówno w Polsce, jak i w USA).
Z punktu widzenia analizy technicznej na wykresie tygodniowym WIG20 nic się nie zmieniło. Bardzo prawdopodobny test wsparcia na 1600 pkt potwierdza oddalający się od swojej linii sygnalnej MACD. Stąd też, w mojej opinii, raczej należy oczekiwać spadków na najbliższych sesjach.