Decyzja o wotum zaufania wobec gabinetu Marka Belki oznacza, że chwilowo zmniejszyło się ryzyko polityczne. I to było przyczyną, dla której wczoraj po południu za dolara płacono 3,75 zł, wobec 3,77 zł rano. Złoty wzmocnił się też, choć minimalnie, wobec euro.
Założenia do zmiany
Ale analitycy zwracają uwagę, że decyzja Sejmu wcale nie oznacza, że zamieszanie polityczne mamy już za sobą. Marek Belka powiedział, że w październiku, po przedstawieniu projektu budżetu, podda się ponownie weryfikacji parlamentu. To oznacza, że im bliżej będzie tej daty i im więcej będzie wiadomo o opiniach partii politycznych, a zwłaszcza kluczowej Socjaldemokracji Polskiej, tym bardziej nerwowo może być na rynku.
Jednak inwestorzy już wcześniej mogą zacząć recenzować gabinet Marka Belki. Wiadomo bowiem już, że założenia do projektu budżetu na rok przyszły powinny ulec zmianie. Resort finansów przygotował je, zakładając, że Sejm zmieni zasady waloryzacji rent i emerytur - zamiast co roku, miałyby być one podwyższane w chwili, gdy inflacja, liczona od ostatniej waloryzacji, przekroczy 3%, lub co trzy lata. Jednak ten punkt wyleciał już z programu działań rządu, co oznacza także, że przepadnie w parlamencie. Oznacza to, że deficyt budżetowy, który miał wynieść 38,8 mld zł, będzie większy o ok. 2 mld zł.
Fakt, że partie popierające rząd obecnie walczą o wejście do nowego parlamentu, oznacza, że trudno będzie im zdecydować się na cięcia. Nie wiadomo więc, czy uda się załatać dziurę i znaleźć owe brakujące teraz 2 mld złotych. Tymczasem każde zwiększenie deficytu będzie traktowane przez inwestorów jako sygnał, żeby żądać od państwa wyższej rentowności. Zwłaszcza że brak reform w tym roku może spowodować zbliżenie się długu publicznego do niebezpiecznej granicy 55% PKB.