Z ankiety przeprowadzonej wśród ekonomistów przez agencję Bloomberga wynika, że podstawowa stopa procentowa za oceanem, po miesiącach wyczekiwania, powędruje w górę o 25 punktów bazowych. Tak twierdzi przytłaczająca większość spośród 130 przepytanych ekspertów. Tylko nieliczni - i to z mniej renomowanych instytucji - obstawiają, że zarząd Rezerwy Federalnej pozostawi stopy bez zmian bądź dokona podwyżki o 50 punktów.

Jeszcze niedawno ostatnie rozwiązanie wydawało się całkiem realne, ale rynek wycofał się z takich oczekiwań po ostatnim wystąpieniu szefa Fedu Alana Greenspana. W połowie czerwca stwierdził on, że "inflacja raczej nie stanowi poważnego zagrożenia", sugerując tym samym łagodną, a nie radykalną podwyżkę. Główna stopa funduszy federalnych USA pozostaje bez zmian, na poziomie 1%, od roku.

Posiedzenie dotyczące kosztów kredytu za Atlantykiem zaplanowano na środę. Dzień później w tej samej sprawie wypowie się rada Europejskiego Banku Centralnego. EBC na początku mijającego tygodnia po raz pierwszy przyznał, że wysokie ceny ropy naftowej napędzają inflację, co może przyczynić się do podniesienia kosztów kredytu. Dodając do tego czterokrotną podwyżkę stóp w ostatnich siedmiu miesiącach w Wielkiej Brytanii, nie można wykluczyć, że w strefie euro w najbliższym tygodniu stopy tak samo jak i w USA pójdą w górę. Obecnie są na rekordowo niskim poziomie 2%.