Po czwartkowej sesji mogło się wydawać, że po raz kolejny kupujący polegną w strefie podażowej 1696-1727 pkt (tworzy ją luka bessy z 10 maja oraz pierwsze zniesienie Fibonacciego kwietniowo--majowej zniżki). Czarna świeca, po czterech dniach wzrostu, nie wróżyła bowiem najlepiej. Zwłaszcza że do jej utworzenia doszło w dniu, w którym rząd Marka Belki otrzymał wotum zaufania. Ot, klasyczne "kupuj plotki, sprzedaj fakty". Kto jednak otwierał w czwartek shorty, licząc na spadki ku ostatnim dołkom, to pod koniec wczorajszej sesji musiał zweryfikować swoje decyzje, bowiem znikły wszelkie przesłanki ku takiej zagrywce.

Piątkowe zwyżki stawiają stronę popytową w doskonałej pozycji wyjściowej do kontynuowania marszu na północ w przyszłym tygodniu. Zamknięta luka bessy, pokonane 38,2-proc., zniesienie spadków, wybicie ponad 45-dniową średnią oraz wstępny sygnał kupna na MACD - to wszystko zachęca do otwierania longów. Po takich sygnałach trudno się dziwić, że wśród ankietowanych przez GPW specjalistów (Wigometr), aż 56% oczekuje wzrostu, a jedynie 20% spadków na najbliższych sesjach.

Jeżeli bowiem skonfrontować wykres dzienny z wykresem tygodniowym, można dojść do wniosków, iż otwarta została droga ku kwietniowym maksimom (1891 pkt). I to niezależnie od tego, czy ewentualne wzrosty ktoś traktuje jako nową falę hossy, czy też jedynie jako ruch powrotny do przebitej w maju, ponadrocznej linii trendu wzrostowego.

Ewentualny test 1891 pkt to jednak, nawet w bardzo optymistycznych założeniach, perspektywa przynajmniej dwóch tygodni. Zanim do niego dojdzie, kupujących czeka jeszcze trudna przeprawa przez opór 1781-1791 pkt, który tworzy luka bessy oraz 62-proc. zniesienie Fibonacciego.