Kolejna nudna sesja. Na rynku terminowym niemal całą sesję utknęliśmy w bardzo wąskiej kilkupunktowej konsolidacji przy piątkowym zamknięciu. Tylko dwa epizody dały trochę emocji. Pierwszy to wybicie z tej konsolidacji dołem, które pociągnęło rynek falą stopów. Drugie to próba wyjścia górą, głównie dzięki inwestorom, którzy rozpoczęli w końcówce sesji mocniejsze zakupy w nadziei na "window dressing" w ostatniej fazie notowań. Nic z tych ruchów nie wyszło i skończyliśmy sesję zupełnie bez wyrazu.
Patrząc jednak na obraz rynków zachodnich, to tam zaskakujące wcześniejsze przekazanie władzy w Iraku, oraz spadki cen ropy (Norwegia), pozwoliły cały dzień powiększać plusy. My w tym towarzystwie ledwo skończyliśmy na zero. Oczywiście sam piszę cały czas, by nie wyciągać z takich konsolidacji zbyt pochopnych wniosków, ale biorąc pod uwagę, że domyślnie na koniec kwartału i półrocza przewagę mają bycze fundusze, to takie zamknięcie nie jest oznaką silnego rynku. Wystarczyło przecież poprowadzić indeks przez pół godziny, by wywołać mocniejszy ruch do góry. A tak zostajemy z tymi samymi dylematami i na dzisiaj zapewne z kolejną mało ciekawą sesją.
Z drugiej strony patrząc, może ten spokój nie jest wcale dla rynków taki niekorzystny? W Turcji szczyt NATO, w Iraku przekazanie władzy, w weekend w USA Dzień Niepodległości. Dawno nie było tak wielu zachęt do terrorystycznych ataków w jednym tygodniu. Do tego jeszcze seria komunikatów banków centralnych. Zapowiada się więc dość nerwowy tydzień i parafrazując jednego ze sławnych inwestorów - w tym tygodniu trzeba mieć albo bardzo mocny pęcherz i nie odchodzić od monitora śledząc na bieżąco informacje z całego świata, albo trzeba być głupcem, by odejść od komputera bez postawienia zleceń "stop".