Główny Urząd Statystyczny zaskoczył nas podwójnie. Po pierwsze, nieoczekiwanie i niezgodnie z opublikowanym kalendarzem ogłaszając dane o PKB za I kwartał 2004 r. Po drugie, wzrost PKB przekroczył wszelkie dostępne prognozy, włączając najbardziej optymistyczne przewidywania banku centralnego i przedstawicieli rządu (ciekawe, bo ministrowie byli zwykle bliscy trafienia z prognozą). Jak wszyscy wiemy, w pierwszym kwartale wzrost PKB wyniósł niemalże 7%, czyli znacznie więcej niż 4,7% zanotowane w ostatnim kwartale 2003 r. Co ciekawe, stabilny wzrost konsumpcji prywatnej (4%) oraz nieznaczne przyspieszenie wzrostu nakładów inwestycyjnych (z 0,1% do 3,5%) dość dobrze wpasowały się w prognozy rynkowe. Co więcej, można się było spodziewać bardziej pozytywnych wyników eksportu netto, podczas gdy kontrybucja eksportu netto do PKB spadła w I kwartale do zaledwie 1 pkt proc.

Wiąże się z tym pytanie - skąd wziął się niemal 7-proc. wzrost PKB? Odpowiedź jest bardzo prosta - za przyspieszenie wzrostu PKB była w dużym stopniu odpowiedzialna zmiana zapasów (o ok. 5 mld zł). Odpowiadała ona za ok. 2,5 punktu procentowego wzrostu PKB, co jest szczególnie zaskakujące, biorąc pod uwagę wysoką bazę statystyczną z I kwartału 2003 r., kiedy to kontrybucja zapasów do PKB wyniosła aż 2 pkt proc.

Struktura wzrostu PKB pokazała więc, że przyspieszenie popytu krajowego (do 5,7%) w dużym stopniu zostało spowodowane odbudową zapasów. Prawdopodobnie przedsiębiorstwa zorientowały się, że poziom zapasów osiągnięty pod koniec 2003 r. jest zbyt mały, biorąc pod uwagę oczekiwane odbicie konsumpcji (szczególnie w miesiącach poprzedzających wejście Polski do Unii Europejskiej) i inwestycji. Wzrost zapasów mógł również wynikać z wyższego importu, co wyjaśniałoby także niższy wkład eksportu netto do PKB. Tak czy inaczej, wydaje się, że dane o wzroście gospodarczym nie dały jednoznacznej odpowiedzi, jeśli chodzi o dalsze perspektywy rozwoju sytuacji ekonomicznej w Polsce.

Najważniejsze składniki popytu krajowego nie zaskoczyły i nadal trudno powiedzieć, że wzrost inwestycji o 3,5% ze stabilnym wzrostem konsumpcji o 4% wymagają natychmiastowej reakcji banku centralnego w postaci podwyżki stóp procentowych. Tym bardziej że na tym etapie trudno jest jednoznacznie stwierdzić, jak bardzo jednorazowy wzrost cen po wejściu do UE wpłynie na średnioterminowe i długoterminowe perspektywy inflacyjne i czy przełoży się w znacznym stopniu na oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych.

Po tak dobrych wynikach pierwszego kwartału wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że wzrost PKB w całym roku osiągnie 6%.