21,8 miliona dolarów to najwyższa suma, jaką zarobił w ciągu pierwszego weekendu dystrybucji jakikolwiek film dokumentalny. To także o około 7 milionów dolarów więcej od prognoz analityków. "Fahrenheit 9/11" pokonał także inne fabularne produkcje, mimo że jest wyświetlany w USA na zaledwie 868 ekranach. Po raz pierwszy od wielu miesięcy pod amerykańskimi kinami ustawiały się kolejki, a wielu ludzi odchodziło bez biletów. Druga na kasowej liście komedia "White Chicks", wyświetlana na 2726 ekranach, zarobiła w miniony weekend 19,6 mln USD. Według ekspertów, film może zarobić w amerykańskich kinach nawet 100 milionów dolarów.

Obraz bezpardonowo atakuje prezydenta George?a W. Busha, oskarżając go o powiązania z rodziną bin Ladenów i wmanipulowanie Ameryki w wojnę z Irakiem. Dystrybucji towarzyszyło wiele kontrowersji, które wykorzystano skrzętnie podczas akcji promocyjnej "Fahrenheit 9/11". Choć wielu recenzentów oskarża Moore?a o jednostronność oraz manipulowanie faktami, film może wpłynąć na wyborcze decyzje zwłaszcza niezdecydowanej części elektoratu. Obecne sondaże dają obu kandydatom - George?owi W. Bushowi i senatorowi Johnowi Kerry?emu - równe szanse i nawet kilkuprocentowe przesunięcie poparcia może mieć decydujący wpływ. Przeciwnicy Busha nie kryją radości, że zainteresowanie filmem okazało się bardzo duże także w stanach, w których obecny prezydent wygrał wybory w 2000 roku.

Ewentualna porażka Busha może oznaczać znaczący spadek zamówień wojskowych i zniżki akcji spółek zbrojeniowych. Wynik wyborów może mieć także bezpośredni wpływ na rynek inwestycyjny w związku z forsowanym przez obecnego prezydenta planem prywatyzowania funduszu emerytalnego Social Security. Na wynik wyborów z niepokojem patrzą także wielkie firmy farmaceutyczne, gdyż konkurent Busha chce otworzyć amerykański rynek na dużo tańsze leki.