Reklama

Posłowie będą pracować za darmo?

Nie wiadomo, kto będzie wypłacał pensje naszym posłom do Parlamentu Europejskiego. Zarówno resort finansów, jak i Kancelaria Sejmu uważają, że nie leży to w ich gestii. Czyżby nasi eurodeputowani mieli pracować społecznie?

Publikacja: 01.07.2004 09:22

Od wyborów do Parlamentu Europejskiego minęły przeszło dwa tygodnie. 19 lipca odbędzie się pierwsze posiedzenie Izby, w której będzie uczestniczyło 54 naszych eurodeputowanych. Jednak do tej pory nie wiadomo, kto powinien wypłacać im pensje. - W prawie unijnym widnieje zapis, że UE odpowiada za wszystkie dodatkowe koszty posłów, m.in. diety poselskie czy też pieniądze na utrzymanie biura i asystentów - powiedziano nam w przedstawicielstwie PE w Polsce. Natomiast samą pensję wypłaca państwo, z którego pochodzi parlamentarzysta. Uposażenie to jest równe wynagrodzeniu, jakie otrzymują posłowie w parlamencie krajowym. W Polsce poseł zarabia ok. 9,2 tys. zł.

A kto wypłaca posłom pieniądze w innych krajach członkowskich Unii? - Odbywa się to różnie. W niektórych krajach wynagrodzenie wypłaca ministerstwo finansów, w innych kancelaria parlamentu - powiedziała Katarzyna Pondata z biura prasowego PE, która odpowiada za kontakty z deputowanymi.

Jednak zarówno nasze Ministerstwo Finansów, jak i Kancelaria Sejmu nie poczuwają się do odpowiedzialności. - To nie leży w naszej kompetencji, proszę skontaktować się z Kancelarią Sejmu - usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu finansów. Także w Kancelarii nikt nie potrafił nam udzielić odpowiedzi. - To nie leży w naszej gestii. My odpowiadamy za wypłacanie pensji polskim posłom - usłyszeliśmy. Powiedziano nam, aby udać się w tej sprawie do Ministerstwa Finansów. Nie dość, że nie wiadomo, kto będzie wypłacał pensje, to także nie wiadomo, skąd wziąć na nie pieniądze. W resorcie finansów powiedziano nam, że środki na ten cel nie zostały zapisane w budżecie.

Czy będą pracować społecznie?

Spytaliśmy naszych eurodeputowanych, czy skoro nie ma dla nich pieniędzy, byliby skłonni zrezygnować ze swojego uposażenia i pracować społecznie?

Reklama
Reklama

- Zbigniew Kuźmiuk, PSL

Gdybym miał zrezygnować z uposażenia, zostałbym bez środków do życia. Mam rodzinę na utrzymaniu. Przecież muszę z czegoś opłacać składki ZUS i ubezpieczenia. Mój mandat poselski wygasł 15 czerwca. Wyłączono mi komputer, zaczęto wynosić rzeczy z biura. Zaczynam się martwić, z czego opłacę ludzi, którzy dla mnie pracują. To skandal, że nikt nie pomyślał o naszym wynagrodzeniu. Przecież to nie jest nowa sprawa. Wygląda to wręcz, jakby się chciano nas pozbyć jak gorącego kartofla.

- Anna Fotyga, PiS

Obecnie pensja poselska, jeśli ją oczywiście dostanę, będzie moim jedynym źródłem dochodu. Zrzekłam się bowiem funkcji wiceprezydenta Gdańska. Przyznam, że byłabym w trudnej sytuacji. Wprawdzie jestem kobietą i mogłabym przez pewien czas być na utrzymaniu męża, ale takie rozwiązanie na dłuższą metę nie wchodzi w grę. Jestem przekonana, że wkrótce problem naszych wynagrodzeń zostanie rozwiązany.

- Janusz Lewandowski, PO

Na taką propozycję zareagowałbym ogromnym zdziwieniem. Praca, za którą się nie płaci, nie daje owoców. Jednak liczę, że bałagan, jaki panuje w administracji rządowej, nie będzie trwał długo.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama