Miejsca tutaj nie starczy na przedstawienie wszystkich argumentów pokazujących przesadę w podwyżce 50 pb. Wygląda na to, że niestety, zadecydowały obawy o przekroczenie po raz kolejny celu inflacyjnego oraz niespełnienie obietnic NBP co do niewielkiego wzrostu cen po wejściu do UE. Rada wypełni więc swoją misję i możliwe nawet prezes uniknie głośniejszego wypominania przedunijnych konferencji. Szkoda tylko, że akurat tym razem takie obniżenie inflacji gospodarce i GPW zdecydowanie zaszkodzi. Wygląda na to, że znowu wracamy do tradycji europejskich banków centralnych, które coraz częściej jedynie reagują na bieżące wydarzenia, zamiast wyprzedzać przyszłe tendencje. Tyle kontrowersyjnej krytyki, bo zapewne pojawią się też głosy chwalące RPP za odwagę tej decyzji.

Zaskoczenie GPW podwyżką było dość duże, ale już reakcja bardzo ograniczona. Największa w tym zasługa nie siły rynku, ale ostatniego dnia półrocza. Do window dressing fundusze przygotowywały się od piątku, wyraźnie na niektórych spółkach sztucznie podnosząc kursy dla poprawy wyceny jednostek. Wczorajsza sesja miała być tego zwieńczeniem, więc nawet po decyzji RPP fundusze chciały po prostu dotrwać do końca z jak najmniejszymi stratami. Handlowano tak, by nie zrobić sobie krzywdy, blokując kursy części spółek ogromnymi ofertami po obu stronach. Kontrakty takie utrzymywanie rynku potraktowały wręcz żartobliwie, kończąc 11 pkt pod indeksem, co w odniesieniu do wartości teoretycznej (około 1755 pkt) oznacza "troszkę" nieefektywną wycenę. Dlaczego nie zachęca to tak aktywnych niedawno arbitrażystów? Prowokacyjnie odpowiem pytaniem na pytanie - jak można teraz robić arbitraż (czytaj koszykami zbijać indeks), gdy kolega z drugiego pokoju walczy o jak najlepsze stopy zwrotu na rynku akcji?