Reklama

Tanio też niedobrze

Trwa ostra rywalizacja w sektorze robót drogowych. Firmy budowlane zaoferowały w ostatnich przetargach ceny niższe niemal o połowę od wartości wynikających z kosztorysów.

Publikacja: 02.07.2004 09:13

Za przykład mogą posłużyć największe przetargi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w tym roku. Strabag odcinek autostrady A-2 Koło-Konin wybuduje za 83 mln euro. Kosztorys GDDKiA wskazywał 140 mln euro. Podobną sytuację obserwujemy w przetargu na nitkę A-18 między Olszyną a Golnicami. - Po ofertach widać, że konkurencja na rynku jest olbrzymia - usłyszeliśmy w biurze rzecznika dyrekcji.

Wygrywają ceną

Skąd bierze się jednak taka różnica? Czyżby GDDKiA miała problemy z przygotowaniem rzetelnych kosztorysów? Zdaniem drogowników, nie. - To firmy zaniżają koszty, aby wejść na rynek i wygrać kontrakty - tłumaczy Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Wiadomo bowiem, że głównym kryterium jest cena.

- W świetle obowiązującego prawa zamówień publicznych, GDDKiA musi wybrać najtańszą ofertę - przypomina Janusz Piechociński, przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Inną opinię można usłyszeć w Urzędzie Zamówień Publicznych. - Zamawiający może ustalić różne kryteria - podkreśla Anita Wichniak-

-Olczak, rzecznik UZP.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim Zachód

GDDKiA wymaga od startujących firm rekomendacji i doświadczenia w realizowaniu dużych inwestycji. Te warunki łatwo spełnić dużym koncernom zachodnim. Dlatego branża mówi o tzw. iberyjskiej gorączce. W Polsce walczą bowiem o zamówienia firmy hiszpańskie i portugalskie (NECSO, Ferrovial, Mota, MSF), które zdobyły wcześniej szlify na kontraktach finansowanych przez Unię w

latach 80. Problem w tym, że doświadczenie niekoniecznie przenosi się na rynek polski.

Np. NECSO, której oferty na A-18 są najtańsze, nie radzi sobie nawet z łatwiejszymi kontraktami. Opóźnia m.in. budowę ul. Rokicińskiej w Łodzi. - Tempo robót jest niewystarczające, niewykluczone że brakuje im potencjału wykonawczego - tłumaczy Alina Giedryś, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi. Problemy z NESCO miał też oddział GDDKiA w Białymstoku. - To duży koncern, przedstawił dobre papiery. Ale w Polsce wykonuje roboty przez podwykonawców - tłumaczy Tadeusz Topczewski, dyrektor oddziału.

Niskie ceny uzyskiwane w przetargach, oprócz złej jakości wykonania, mogą także zaowocować słabszym wykorzystaniem środków unijnych.

Oddamy, co zaoszczędzimy

Reklama
Reklama

Budując drogi, GDDKiA wykorzystuje w dużej części pieniądze z Funduszu Spójności (ponad 1 mld zł do 2006 r.). Do planów finansowych wpisano jednak ceny z kosztorysów. Uzyskane oszczędności zostaną zwrócone Brukseli. GDDKiA zapewnia jednak, że oprócz prac zaplanowanych na lata 2004-2006 gotowych jest jeszcze drugie tyle projektów. - To nawet dobrze, że będą oszczędności, bo wystartujemy z nowymi inwestycjami - powiedziano nam w biurze prasowym dyrekcji. Czeka nas zatem interesujący scenariusz: rząd zwróci Unii Europejskiej różnicę, po czym wystartuje o dofinansowanie do kolejnych projektów. Odzyskanie środków może jednak być trudne. W ubiegłym roku GDDKiA nie zdołała bowiem wykorzystać 411 mln zł z funduszu ISPA.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama