Za przykład mogą posłużyć największe przetargi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w tym roku. Strabag odcinek autostrady A-2 Koło-Konin wybuduje za 83 mln euro. Kosztorys GDDKiA wskazywał 140 mln euro. Podobną sytuację obserwujemy w przetargu na nitkę A-18 między Olszyną a Golnicami. - Po ofertach widać, że konkurencja na rynku jest olbrzymia - usłyszeliśmy w biurze rzecznika dyrekcji.
Wygrywają ceną
Skąd bierze się jednak taka różnica? Czyżby GDDKiA miała problemy z przygotowaniem rzetelnych kosztorysów? Zdaniem drogowników, nie. - To firmy zaniżają koszty, aby wejść na rynek i wygrać kontrakty - tłumaczy Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Wiadomo bowiem, że głównym kryterium jest cena.
- W świetle obowiązującego prawa zamówień publicznych, GDDKiA musi wybrać najtańszą ofertę - przypomina Janusz Piechociński, przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Inną opinię można usłyszeć w Urzędzie Zamówień Publicznych. - Zamawiający może ustalić różne kryteria - podkreśla Anita Wichniak-
-Olczak, rzecznik UZP.