Czy nie obawia się Pan, że Indywidualne Konta Emerytalne podzielą los Pracowniczych Programów Emerytalnych, które nie cieszą się dużym zainteresowaniem Polaków?
Myślę, że nie. Głównym powodem, dla którego mamy mało Pracowniczych Programów Emerytalnych, jest fakt, że zmieniono pierwotną ustawę z 1997 roku. Zniknął z niej przepis, który przewidywał wygaszenie umów grupowych ubezpieczeń, korzystających z ulgi w składkach na ZUS. W rezultacie większość pracodawców nie miała żadnej motywacji, aby te umowy przekształcać w PPE. Natomiast w przypadku IKE sygnały z instytucji finansowych, które przygotowują się do uruchomienia kont, pokazują, że można liczyć na duże zainteresowanie klientów.
Instytucji finansowych? Jak do tej pory tylko dwa TFI złożyły do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd propozycje zmian w statutach funduszy inwestycyjnych, które umożliwią oferowanie IKE klientom.
W sektorze ubezpieczeniowym firm zainteresowanych IKE jest więcej. Zakładam też, że banki, które bardzo zabiegały o możliwość prowadzenia kont emerytalnych, też w tej chwili przygotowują się do ich uruchomienia.
Nie obawia się Pan, że instytucje finansowe będą się wstrzymywały z oferowaniem IKE, chcąc sprawdzić, jakie będzie zainteresowanie klientów?