Wartość obrotów akcjami z WIG20 przekroczyła 100 mln, więc zgodnie z wczorajszą obietnicą powinienem coś o tym rynku napisać. Dobrze, napiszę więc, że ponownie niewiele się działo, a prawie całą sesję kontrakty tkwiły w bardzo wąskiej konsolidacji ze śladowymi obrotami. Jedynie na samym początku sesji było trochę emocji. Choć raz jeszcze powtórzę, by przy tak niskich obrotach do analizy podchodzić bardzo ostrożnie, to jednak na moment na wczorajszym otwarciu warto się zatrzymać.

Zaczęliśmy 2 pkt na plusie, ale w nieco ponad godzinę zjechaliśmy aż 18 pkt niżej, co ostatnio jest już wydarzeniem. Szczególnie gdy jest to spadek obu rynków na dwutygodniowe minima, a do tego ujemna baza na kontraktach przekracza w tym momencie poziom 20 pkt. Choć sam nie jestem pozytywnie nastawiony do rynku (czarę goryczy przelała decyzja RPP), to wydaje się nieprawdopodobne, by zarówno dramatyczna zmiana oczekiwań prezentowana w ostatnim Wigometrze (z +36 na -38 z 58% niedźwiedzi), jak i ekstremalnie rozciągnięta ujemna baza (na zamknięcie 37 pkt do wartości teoretycznej 1716 przy stopie wolnej od ryzyka 7%, a w czasie sesji nawet 45 pkt) mogły pokazywać słuszny kierunek.

Gdyby poranne zejście pod piątkowe dołki rozpoczęło ucieczkę z rynku długich pozycji (spadek LOP), to skłonny byłbym napisać, że minima na ten tydzień już ustanowiliśmy. Niestety, tak wyraźnego sygnału przesilenia nie było, a i w drugiej części sesji byki nie oddaliły kontraktów od ustanowionych świeżych dołków na tyle wystarczająco, by przekonać kogokolwiek do swojej siły. Mimo wszystko ja nie stanę w tłumie pesymistów i nie będę wieścić spadków. Decyzję zmieniłaby dopiero mocna przecena rynków zachodnich i otwarcie kolejną luką bessy, którą należałoby uznać wtedy za lukę kontynuacji.