Rządowa propozycja zakładała odejście od corocznej waloryzacji rent i emerytur wypłacanych z FUS. Świadczenia miały być zwiększane dopiero wtedy, gdy tzw. skumulowany wskaźnik inflacji przekroczy 5%, ale nie rzadziej niż co trzy lata. Przyszłorozne oszczędności z tytułu zmian w waloryzacji, jednego z elementów planu Hausnera, szacowano na ok. 1,9 mld zł.
"Ulepszanie" ustawy
W trakcie prac parlamentarnych pojawiało się jednak wiele pomysłów na "ulepszenie" projektu. Np. propozycja, aby waloryzację przeprowadzać wówczas, gdy skumulowany wskaźnik inflacji wyniesie 3%. Gdyby taki zapis znalazł się w ustawie, prawdopodobnie nie przyniosłaby ona w 2005 roku żadnych oszczędności, gdyż 3-proc. inflacja w br. wydaje się prawie przesądzona. Za zwolenników tej propozycji uważano posłów SdPl. Losy całej ustawy waloryzacyjnej stawały więc w tej sytuacji pod znakiem zapytania.
- Jesteśmy za 5-proc. progiem waloryzacji - wyjaśniła wczoraj Anna Bańkowska, posłanka SdPl. Jej ugrupowanie stawia jednak warunki: waloryzacja miałaby być przeprowadzana nie rzadziej niż co dwa lata, a świadczenia emerytalne i rentowe mogłyby być powiększane dodatkowo nawet o 20% realnego wzrostu przeciętnych wynagrodzeń. Zasadniczym postulatem SdPl jest jednak to, by w tej samej ustawie zapisać także przepisy likwidujące tzw. stary portfel (świadczenia emerytalne, których podstawę wymiaru obniżono w 1993 roku ze 100% do 91%).
Jakie byłyby budżetowe skutki wprowadzenia do projektu tego typu zmian, wciąż nie wiadomo. Symulacje kosztowe miało przygotować ministerstwo gospodarki, potem resort polityki społecznej. Choć od czasu, gdy posłowie poprosili o taką analizę, minęły już prawie trzy miesiące, dokumentów jak nie było, tak nie ma.