Wygląda na to, że niedźwiedzie poczuły się wczoraj wyraźnie zdezorientowane biegiem wydarzeń. Mocno ujemna baza zaczęła wracać do bardziej rozsądnych rozmiarów. Szczególnie było to widoczne w przypadku kontraktów na MIDWIG. W pewnym momencie zyskiwały one ponad 1%, podczas gdy sam indeks był prawie bez zmian. Ucieczka niedźwiedzi (o czym świadczył wyraźnie mniejszy LOP) spowodowała zmniejszenie ujemnej bazy w tym przypadku o 10 pkt.

Faktycznie, o silnym trendzie możemy chyba na razie jedynie pomarzyć. Mnożą się błędne sygnały, a ruchy cen są nietrwałe. Wygląda na to, że grozi na powtórka z połowy czerwca, gdy po niewielkim spadku kontrakty zawróciły w górę. Bardzo podobnie jak wtedy wygląda histogram MACD, który po spadku do zera zaczyna już powoli zwyżkować. To sugeruje, że po raz kolejny sygnał sprzedaży MACD okazał się błędny. Oscylator stochastyczny dał wczoraj sygnał kupna. Pytanie tylko, czy ten odwrót sprzedających cokolwiek wyjaśnia. Prawdopodobny jest co prawda raczej ruch w górę, ale gra pod taki scenariusz jest chyba niewarta świeczki. W średnim terminie kontrakty podążają niezmiennie w lekko wzrostowym kanale - obecnie obejmuje on przedział ok. 1640-1740 pkt. Górna jego linia jest więc niewiele oddalona od ostatniego szczytu - 1738 pkt. Z tego powodu rozsądniejsze jest być może poczekanie, aż kontrakty pokonają te ważne opory.

Przez większość tego roku kontrakty na WIG20 niespecjalnie sprzyjają grze z trendem. Powtarza się scenariusz z okresu styczeń-marzec, tzn. trend jest przerywany regularnie przez kilkudziesięciopunktowe korekty. W takich warunkach bardziej niż np. średnie kroczące przydatne są oscylatory. A teraz właśnie oscylator stochastyczny sugeruje niewielką przynajmniej zwyżkę.