Czerwcowe ZWZA Ponaru, z udziałem największych akcjonariuszy (Jana Antasa i Skarbu Państwa, kontrolujących odpowiednio 18,5 i 11,5% kapitału) odwołało pięciu z siedmiu członków rady nadzorczej. - To nie ulega wątpliwości - zapewnia Jerzy Fimowicz, członek zarządu (ma ponad 4% walorów przedsiębiorstwa).
Kto jest w radzie?
Funkcji pozbawieni zostali m.in. inwestorzy, którzy dysponują małymi (mniejszymi niż 5%) pakietami akcji spółki. Na ich miejsce zgłoszono 10 kandydatów. Trzech przepadło w głosowaniach. - Sześciu innych uzyskało identyczną liczbę głosów za, przeciw i po jednym wstrzymującym się. W przypadku siódmego proporcje wyglądały nieco inaczej, ale również uzyskał więcej głosów za niż przeciw. Tymczasem uchwała, nie poddawana już pod głosowanie, mówi tylko o pięciu osobach w radzie - wyjaśnia J. Fimowicz. O pięciu nowych nadzorcach informuje także komunikat spółki. Różnica umknęła uwadze uczestników WZA. Skąd się wzięła i czy błąd popełnił przewodniczący obrad? - Nie wiemy i nie potrafimy tego wyjaśnić - mówi J. Fimowicz. Na problem, w pismach do Ponaru, zwróciły uwagę osoby, które są w nowej radzie, biorąc pod uwagę wyniki głosowań i których w radzie nie ma, biorąc pod uwagę treść uchwały WZA. Chodzi o Jerzego Loręckiego (ma 4,97% akcji firmy) oraz Artura Nowaka-Gocławskiego. Zgodnie ze statutem, RN Ponaru może liczyć 5-9 członków wybieranych zwykłą większością głosów.
Sąd wyjaśni
- Chcemy wyjaśnić tę kwestię i dlatego zwróciliśmy się do sądu - twierdzi J. Fimowicz. Razem z innym członkiem zarządu Arkadiuszem Śnieżko złożył już pozew. Ponarem kieruje Czesław Obodziński (ma również ponad 4% papierów), ale pod wnioskiem się nie podpisał - jest na urlopie. Rozstrzygnięcie jest istotne dla układu sił w spółce. Z naszych informacji wynika, że występują "pewne tarcia" między największym udziałowcem a drobnymi inwestorami.