Ceny ropy naftowej lekko w piątek spadły, ale cały tydzień zakończyły ponad 3-proc. wzrostem. Przyczyną były obawy o spadek dostaw z Rosji, gdyby ostatecznie doszło do bankructwa Jukosu. Rosja jest drugim po Arabii Saudyjskiej eksporterem ropy naftowej, a sam Jukos wydobywa więcej tego surowca niż Libia. Większość analityków uważa bankructwo koncernu za mało prawdopodobne. Wszystkie wzrostowe ruchy cen ropy w ostatnich tygodniach były spowodowane zakłóceniami w dostawach. Powodowały je ataki na rurociągi w Iraku oraz strajki w Nigerii i w Norwegii. Jednocześnie jednak Stany Zjednoczone przez minione 6 tygodni importują średnio 10,4 mln baryłek ropy dziennie, o 5,4% więcej niż przed rokiem. Zapasy surowej ropy w USA wynoszą 305 mln baryłek, o 8,1% więcej niż o tej samej porze w ub.r. USA zużywają ok. jednej czwartej światowej ropy. Tak duży import był możliwy dzięki znacznemu zwiększeniu wydobycia przez OPEC. Od 1 lipca kraje z tego kartelu zwiększyły limit wydobycia do 25,5 mln baryłek dziennie i zapowiedziały podniesienie go o kolejne 0,5 mln baryłek od 1 sierpnia. Jeśli zatem w najbliższym czasie nie będzie żadnych zakłóceń w dostawach, to do końca lipca ropa może stanieć i to wyraźnie. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała po południu 37,69 USD w porównaniu z 37,77 USD na czwartkowym zamknięciu. Agencja Fitch uważa, że ryzyko zakłócenia dostaw jest na tyle duże, iż ceny ropy będą rosły.
Na rynku miedzi był to już czwarty z rzędu tydzień wzrostu cen. Spowodowały go obawy o strajki w kopalniach najpierw w Chile, a później w USA i spadek kursu dolara w stosunku do euro do poziomu najniższego od 4 miesięcy. Grupo Mexico, trzeci na świecie producent miedzi, wciąż prowadzi negocjacje płacowe z pracownikami dwóch kopalni w Arizonie i huty w Teksasie. Jednocześnie poinformowano, że zużycie miedzi w Chinach wzrosło w pierwszych czterech miesiącach br. o 26%, a w USA o 11%. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena tony miedzi z dostawą za trzy miesiące wzrosła po południu do 2802 USD, w porównaniu z 2744 USD na czwartkowym zamknięciu.
Cena złota zmieniła się w piątek nieznacznie i utrzymała się na poziomie zbliżonym do trzymiesięcznego maksimum. Przyczyny zwiększonego popytu to słaby dolar i zagrożenie atakami terrorystycznymi. Uncja złota z natychmiastową dostawą staniała w Londynie o 75 centów do 407,75 USD.