Reklama

Spór w Ponarze

Nie było błędu przy wyborze rady nadzorczej Ponaru Wadowice - ocenia Mateusz Rodzynkiewicz, prawnik, który przewodniczył obradom WZA. Jego zdaniem, zarząd spółki o tym wiedział. Ten chce jednak, aby sprawą zajął się sąd.

Publikacja: 14.07.2004 07:40

WZA Ponaru odwołało z siedmioosobowej rady nadzorczej pięć osób, w tym drobnych akcjonariuszy przedsiębiorstwa. Jak informowaliśmy, na ich miejsce zgłoszono 10 kandydatów.

Wątpliwości zarządu

Zdaniem zarządu, siedmiu uzyskało więcej głosów za niż przeciw. W protokole z obrad WZA i w komunikacie spółki znalazła się tymczasem lista pięciu nowych członków rady, popieranych, jak wynika z naszych informacji, przez głównych udziałowców firmy - Jana Antasa (parkował dawniej akcje dla nieżyjącego już znanego inwestora Piotra Głowali) i Skarb Państwa. Zabrakło na niej Jerzego Loręckiego i Artura Nowaka-Gocławskiego.

Dwóch członków zarządu, Jerzy Fimowicz i Artur Śnieżko, zwróciło się do sądu o wyjaśnienie sprawy. Jest to istotne ze względu na tarcia między akcjonariuszami firmy i zmianę układu sił.

Wszystko jest w porządku

Reklama
Reklama

- Brak jest jakiegokolwiek błędu przy wyborze członków rady nadzorczej Ponaru - twierdzi Mateusz Rodzynkiewicz, wspólnik kancelarii Oleś & Rodzynkiewicz, który przewodniczył obradom WZA i został wybrany do rady nadzorczej spółki. - Jerzy Loręcki otrzymał w głosowaniu mniej głosów za niż przeciw. Do protokołu notarialnego wkradł się prosty błąd, polegający na przestawieniu liczby głosów oddanych za i przeciw tej kandydaturze. Błąd został sprostowany przez notariusza w osobnym protokole, do którego został załączony oryginalny wydruk wyników głosowania.

Notariusz czeka

Jego zdaniem, zarząd spółki doskonale wie o prawdziwym stanie rzeczy, gdyż był o nim informowany przez notariusza. - Protokół prostujący czeka w kancelarii notarialnej na odbiór, tyle że dziwnym zbiegiem rzeczy nikt ze spółki go nie odbiera - twierdzi M. Rodzynkiewicz. Ocenia, że zarząd złożył pozew do sądu, wiedząc o istnieniu protokołu prostującego i nie informując o nim. - Nie wiedzieliśmy o tym. Zwróciliśmy się do notariusza o wyjaśnienia i dziś (wtorek - red.) otrzymaliśmy dodatkowy protokół. Tę sprawę uważamy za wyjaśnioną - zapewnia J. Fimowicz.

Najlepsi weszli do rady

M. Rodzynkiewicz wyjaśnia także, dlaczego w radzie nie znalazł się A. Nowak-Gocławski. - Otrzymał więcej głosów za niż przeciw, jednakże pięciu innych kandydatów otrzymało większą liczbę głosów za. Skoro w toku kadencji rady odwołano z jej składu pięć osób, to zrozumiałe jest, że było pięć wakatów, które zostały obsadzone przez tych kandydatów, którzy uzyskali pięć najlepszych wyników w głosowaniach.

Sprawę wyjaśni sąd

Reklama
Reklama

J. Fimowicz przypomina, że zgodnie ze statutem spółki, do wyboru członka rady wystarczy zwykła większość głosów. Nigdzie też nie jest powiedziane, że rada ma liczyć tylko 7 osób (może liczyć od 5 do 9). - Wciąż istnieje tu wątpliwość. Nie chcemy opierać się na żadnej interpretacji prawa. Nie jesteśmy prawnikami. Lepiej, aby sprawę wyjaśnił sąd - mówi.

KCI
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama