Malezyjczycy podchodzą do sprawy poważnie. Nielegalna imigracja za chlebem jest od dawna zmorą tego kraju. Stąd mobilizacja, tworzenie specjalnych oddziałów mających znajdować niechcianych obcokrajowców... Rząd przy ogłaszaniu tej decyzji ustami ministra spraw wewnętrznych nie podał co prawda powodów, ale są oczywiste - lawinowo rosnąca przestępczość. Władza zagroziła swoim przedsiębiorcom - zatrudnianie nielegalnych obcokrajowców w sytuacji, kiedy są wolne ręce do pracy w kraju, będzie karane.
Sytuacja przypomina identyczną akcję sprzed dwóch lat, kiedy setki tysięcy imigrantów (głównie z Indonezji, Filipin i Indii) tłoczyło się w portach lotniczych i morskich. Efektem było okresowe spowolnienie prac na wielu malezyjskich budowach. Nielegalni robotnicy szybko jednak wrócili. Z nimi wróciła przestępczość.
Najdziwniejsze jest to, że nikt w Malezji nie chce powiedzieć, kiedy rozpocznie się "akcja wysiedleńcza" i kiedy ma się skończyć. Obserwatorzy i komentatorzy tamtejszej polityki są zdania, że nielegalnych imigrantów rząd będzie chciał się pozbyć przed wprowadzeniem nowych dokumentów tożsamości zawierających identyfikację elektroniczną.
W całej sprawie najbardziej zagadkowa jest kwestia, jak Malezja poradzi sobie z dużą grupą imigrantów z Indonezji. Od czasu walk armii z separatystami w indonezyjskiej prowincji Aceh schronienie w Malezji znajdują tysiące ludzi. Malezja nie uznaje jednak międzynarodowych regulacji dotyczących azylu i traktuje starających się o niego jak nielegalnych imigrantów. Organizacja Human Rights Watch twierdzi, że wydalanie przyjezdnych z Aceh zakończy się zabijaniem tych ludzi w Indonezji.
Te tłumy nielegalnych imigrantów jakoś nie pasują do innego obrazu tego kraju. W stolicy buduje się najwyższe budynki na świecie. Specjalna strefa wysokich technologii ma w Kuala Lumpur 50 km długości i 15 km szerokości i znajdują tam swą siedzibę czołowe firmy z branży komputerowej. Centrum miasta to Cyberjaya - węzeł hi-tech, który podziwia sam Bill Gates. Rząd swą gospodarkę nazywa Ekonomią Wiedzy (choć to jeszcze zwykłe chciejstwo).