Reklama

Nielegalna imigracja

Dwa i pół miliona zagranicznych robotników (połowa z nich pracuje nielegalnie), 10% krajowej populacji to obcy - taka jest sytuacja w Malezji. Tamtejszy rząd zareagował - do walki rzuci 400 tys. wolontariuszy wyszukujących "obcych". Zadanie jest jasne - trzeba znaleźć ich co najmniej milion i zmusić do wyjazdu z kraju.

Publikacja: 14.07.2004 08:53

Malezyjczycy podchodzą do sprawy poważnie. Nielegalna imigracja za chlebem jest od dawna zmorą tego kraju. Stąd mobilizacja, tworzenie specjalnych oddziałów mających znajdować niechcianych obcokrajowców... Rząd przy ogłaszaniu tej decyzji ustami ministra spraw wewnętrznych nie podał co prawda powodów, ale są oczywiste - lawinowo rosnąca przestępczość. Władza zagroziła swoim przedsiębiorcom - zatrudnianie nielegalnych obcokrajowców w sytuacji, kiedy są wolne ręce do pracy w kraju, będzie karane.

Sytuacja przypomina identyczną akcję sprzed dwóch lat, kiedy setki tysięcy imigrantów (głównie z Indonezji, Filipin i Indii) tłoczyło się w portach lotniczych i morskich. Efektem było okresowe spowolnienie prac na wielu malezyjskich budowach. Nielegalni robotnicy szybko jednak wrócili. Z nimi wróciła przestępczość.

Najdziwniejsze jest to, że nikt w Malezji nie chce powiedzieć, kiedy rozpocznie się "akcja wysiedleńcza" i kiedy ma się skończyć. Obserwatorzy i komentatorzy tamtejszej polityki są zdania, że nielegalnych imigrantów rząd będzie chciał się pozbyć przed wprowadzeniem nowych dokumentów tożsamości zawierających identyfikację elektroniczną.

W całej sprawie najbardziej zagadkowa jest kwestia, jak Malezja poradzi sobie z dużą grupą imigrantów z Indonezji. Od czasu walk armii z separatystami w indonezyjskiej prowincji Aceh schronienie w Malezji znajdują tysiące ludzi. Malezja nie uznaje jednak międzynarodowych regulacji dotyczących azylu i traktuje starających się o niego jak nielegalnych imigrantów. Organizacja Human Rights Watch twierdzi, że wydalanie przyjezdnych z Aceh zakończy się zabijaniem tych ludzi w Indonezji.

Te tłumy nielegalnych imigrantów jakoś nie pasują do innego obrazu tego kraju. W stolicy buduje się najwyższe budynki na świecie. Specjalna strefa wysokich technologii ma w Kuala Lumpur 50 km długości i 15 km szerokości i znajdują tam swą siedzibę czołowe firmy z branży komputerowej. Centrum miasta to Cyberjaya - węzeł hi-tech, który podziwia sam Bill Gates. Rząd swą gospodarkę nazywa Ekonomią Wiedzy (choć to jeszcze zwykłe chciejstwo).

Reklama
Reklama

Jest i trzecia twarz Malezji - cenzura, tłumienie opozycji, wycofanie się California Public Employees Retirement System (potężny fundusz emerytalny z USA) jako sygnał nieufności do systemu politycznego w tym kraju. Wielka akcja antyimigracyjna na pewno pogorszy obraz Malezji w świecie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama