Wzrost inflacji (z 3,4% w maju) to przede wszystkim zasługa drożejącej żywności. Ceny produktów spożywczych były w czerwcu o 2,9% większe niż przed miesiącem. Najbardziej zdrożały warzywa, masło, mięso i cukier. To m.in. efekt większego popytu na nasze towary na rynku unijnym.
- Spodziewaliśmy się nieco niższej inflacji. Nie sądziliśmy, że wzrost cen żywności będzie aż tak znaczący - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - 4,4% to dużo, bo przyzwyczailiśmy się ostatnio do tego, że ceny w Polsce prawie nie rosły. Ale nie możemy jeszcze mówić o drożyźnie - twierdzi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Ponieważ za przyspieszeniem inflacji stoją głównie ceny żywności, ekonomiści zgadzają się co do tego, że nie utrzyma się ona długo na tak wysokim poziomie. - Dane lipcowe mogą być zbliżone, później wskaźnik powinien stopniowo się obniżać - mówi P. Bielski. - Nie zmienia to jednak faktu, że inflacja jest i jeszcze przez kilka lub kilkanaście miesięcy będzie większa niż założył bank centralny - dodaje. Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5% plus/minus 1 pkt. proc.
Ekonomista BZ WBK przypomina, że Rada Polityki Pieniężnej dała ostatnio do zrozumienia, że nie zamierza tolerować wysokiej inflacji, chociaż jej przyczyny są przejściowe. - Dlatego już na lipcowym posiedzeniu stopy mogą być podwyższone o kolejne 50 pkt bazowych - mówi P. Bielski. Taką podwyżkę RPP "zafundowała" Polakom w czerwcu.
Wzrostu stóp jeszcze w tym miesiącu nie wyklucza też K. Zajdel-Kurowska. Jej zdaniem, będzie to zależało od tego, jaki był poziom cen żywności w pierwszej połowie lipca. - Jeśli nadal rosły, będziemy mieć prawdopodobnie podwyżkę stóp o kolejne 50 pkt bazowych - dodaje ekonomistka.