Muszę wyrazić swoje delikatne zdziwienie faktem, że większość analityków i serwisów szukając wytłumaczenia ostatnich spadków dość zgodnie wskazała na zbliżającą się ofertę PKO BP. W sumie słusznie, bo jak tu inwestorom wytłumaczyć, że nie (!) wszystkie giełdowe fluktuacje należy czymś uzasadnić. Oczywiście nie zaprzeczę, że jest to słuszny argument, co wyraźnie sugeruje słabość sektora bankowego. Ale czy był to powód spadków, czy jedynie impuls do ich wystąpienia? Jakoś nikt nie pisze o rosnących stopach procentowych, inflacji, umocnieniu złotego czy przecenie obligacji. Sektor bankowy cierpi i wszystkiemu winne jedynie PKO BP? Czysta naiwność.

Jak nic przypomina to giełdową drogę do debiutu banku BACA. Od V do IX 2003 r. w całym sektorze bankowym trwała szaleńcza hossa. W tym czasie szeroko dyskutowano o możliwym debiucie zagranicznego banku, przesuwano jego terminy, ustalano szczegóły, wielokrotnie przestrzegano (!) inwestorów przed relatywnie wysoką wyceną polskich banków. Niemal wszystko było jasne już na wiele tygodni przed szczytem. Ale nikt się tym nie przejmował aż do wrześniowych sesji. Potem już każdy jeden spadek uzasadniany był właśnie tym debiutem. Niby pełne zaskoczenie dla funduszy.

Coś tu chyba nie tak. Albo z uzasadnianiem spadków znanym już wszystkim argumentem, albo z całą GPW, które wyłamuje się z charakterystycznego dla giełd dyskontowania wiadomości. Stawiałbym na to pierwsze. A na co postawić dzisiaj? Niezależnie od przebiegu amerykańskiej sesji, powinniśmy walczyć o zamknięcie wczorajszej luki bessy. Choć Intel faktycznie rozczarował, a wszystkie dane makro były gorsze od oczekiwań, to odbicie indeksu dokładnie od linii trendu poprowadzonej przez dołki z maja i czerwca powinno dzisiaj zachęcić popyt do odreagowania.