Ekonomiści nie wierzyli, że chińskim władzom szybko i bezboleśnie uda się wyhamować boom inwestycyjny, który grozi załamaniem gospodarki. Według średniej ich prognoz, tempo wzrostu PKB w Chinach w minionym kwartale miało wzrosnąć do 10,5%, z 9,8% odnotowanych w pierwszych trzech miesiącach roku. Tymczasem rząd poinformował, że podwyżka stóp procentowych i obostrzenia w kredytowaniu niektórych sektorów gospodarki przyniosły efekt - tempo wzrostu PKB spadło do 9,6%.

Chińczykom udało się wyhamować napływ nowych inwestycji. W całym półroczu inwestycje w środki trwałe wzrosły o 29%, podczas gdy w I kw. o 43%. Podobny spadek zanotowano w segmencie nieruchomości.

Rynki finansowe z zadowoleniem przyjęły wieści o oddaleniu groźby załamania gospodarczego w najprężniej rozwijającej się gospodarce świata. Indeks Hang Seng China Enterprises, w którego skład wchodzą akcje 37 chińskich spółek notowanych na giełdzie w Hongkongu, zyskał w piątek 2,6%. - Tempo wzrostu gospodarczego zwalnia, więc rynek nie musi martwić się o kolejną podwyżkę stóp procentowych - powiedziała Bloombergowi Stella Lau z East Asia Asset Management w Hongkongu. Rentowność najpopularniejszych chińskich obligacji (z datą wykupu w 2010 r.) spadła o 2 punkty bazowe, do 4,66% - jeszcze 11 maja wynosiła 5,06%.

Wśród danych makroekonomicznych napływających z Chin może niepokoić wzrost inflacji, która przyspieszyła w zeszłym miesiącu do 5%. Tak szybkiego wzrostu cen (drożeje głównie żywność) nie obserwowano w Państwie Środka od ośmiu lat. W ujęciu miesięcznym ceny jednak spadły i Narodowe Biuro Statystyczne prognozuje, że już w sierpniu można spodziewać się obniżenia inflacji.