Reklama

Symbol pazerności państwa

Nie mamy pasterzy, którzy hodują owieczki i tylko od czasu do czasu przystrzygą je czy wydoją. Nasi włodarze raczej zarżną owcę, wyprawią bal dla siebie i krewnych, znajomych oraz wyborców...

Publikacja: 21.07.2004 11:56

Politycy u nas mają dziwny zwyczaj - jak któryś wpadnie na dobry pomysł, zachowuje się, jakby się go wstydził. Ani nie promuje tego pomysłu, a jeśli go nawet promuje, to krótko i nie za wszelką cenę. Za to jak już ktoś wymyśli coś głupiego, to wlecze się to potem latami.

Ot, ktoś wymyślił kiedyś sposób na dług publiczny. Polega on na tym, aby dług spłacić. To genialne rozwiązanie, za które jego twórca - o ile pamiętam, był to minister Marek Belka - dostał premierostwo (zapewne zamiast premii).

Podejrzewam, że nie każdego czytelnika zdruzgotała wiekopomność rozwiązania Marka Belki i część będzie się chciała dowiedzieć, jak spłacić długi. Odpowiedź jest równie prosta - pożyczyć. W końcu nasi politycy od kilkunastu lat pokazują, że w czym jak w czym, ale w zadłużaniu kraju po uszy są dobrzy.

Tyle tylko, że pan Marek Belka wymyślił, żeby kasę pożyczyć nie od zagranicznych banków, jak inni ministrowie, ale od naszego, stricte krajowego, Narodowego Banku Polskiego. W końcu NBP to jedyna instytucja państwowa, która ma jakieś pieniądze i nie jest zadłużona, więc - jak to lewica ma w zwyczaju - trzeba zabrać bogatym.

Jeśli ktoś zapyta, jaki sens ma pożyczanie od jednego, żeby oddać komuś innemu, da tylko przykład, że jest nieobyty i pozbawiony zmysłu politycznego. Przede wszystkim - ta metoda daje czas. A czas - o czym każdy poseł wie - to diety.

Reklama
Reklama

Poza tym - bank zagraniczny ma wiele wad. Główna wada zaś jest taka, że ma siedzibę za granicą i nie da się go znacjonalizować. A NBP da się znacjonalizować. Zresztą po co nacjonalizować, skoro NBP może umorzyć długi budżetu. Spłata raczej nie nastąpi - w końcu NBP odbuduje rezerwy walutowe za kilka lat, tymczasem sytuacja budżetu nie poprawi się. Między innymi dlatego, że politycy umieją co najwyżej spłacać długi, zaciągając nowe.

Ktoś jednak zapyta, o co chodzi z tym symbolem pazerności państwa. Otóż, drodzy państwo, NBP jest od rządu niezależny. Na dodatek - pod względem podatkowym jest to instytucja z sennych marzeń każdego ministra finansów. Zyski ma ogromne i na dodatek aż 95% z nich wpłaca do budżetu. I co z tego? Ano nic - jak przyszło co do czego, to okazało się, że miliardy złotych zysku to za mało i państwo chce zabrać jeszcze więcej. I polityków nie obchodzi, że te pieniądze mogą się okazać potrzebne za dwa czy trzy lata. Wtedy bowiem inny premier będzie wcielał w życie inne pomysły.

Jeśli ktoś więc myśli, że fiskusa zadowoli, że będzie dostawał 50, 60 czy 80% dochodów, niech popatrzy na NBP. Podobnie - na NBP powinni spojrzeć ci, którzy uznali, że na wprowadzeniu 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, m.in. z lokat się skończy. Jak będzie trzeba, politycy zabiorą więcej. I jeszcze jedno - NBP świadczy o tym, że w naturze naszych polityków nie leży dbanie o przyszłość. Nie mamy pasterzy, którzy hodują owieczki i tylko od czasu do czasu przystrzygą je czy wydoją. Nasi włodarze raczej zarżną owcę, wyprawią bal dla siebie i krewnych, znajomych oraz wyborców. A potem - rozejrzą się, od kogo pożyczyć by kolejną owieczkę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama